-I co było dalej?-dopytywała się zniecierpliwiona Darcy.
-Powiedzieliśmy im o tym że jesteśmy razem i żyliśmy długo i szczęśliwie.-dokończył mój mąż.-A teraz szoruj do łóżka.
Dziewczynka posłusznie poczłapała na górę żegnając się wcześniej.
Dokładnie, to było tak:
Weszliśmy rozpromienieni do domu, trzymając się za ręce. Reszta przygłupów siedziała w salonie i o czymś rozmawiając. Wchodząc im w środek słowa, powiedziałam.
-Ej ludzie! Ogar! Musimy Wam coś powiedzieć.-rzekłam spokojnie po drodze napotykając zaciekawione spojrzenia zespołu i siostry.
-Jednak jesteś w ciąży?-znów z tym wyrwał się Niall.
Popatrzyłam się na niego głupkowato po czym walnęłam rasowego facepalm'a.
Zauważyliście, że strasznie często używam tej miny? No ale, to się nazywa życie z One Direction...
-Nieee-przeciągnął Hazza, lecz po chwili spojrzał na mnie przestraszonym wzrokiem.-Prawda?
-Oczywiście, że nie jestem w ciąży!-oburzyłam się.
-Dobra, to do rzeczy!-niecierpliwił się Zayn.
-No dobra...tak więc...teoretycznie...
-Andżelika!-wydarli się na mnie wszyscy na co wraz z Harry'm wybuchliśmy śmiechem.
-Jesteśmy razem!-wydukałam przez śmiech.
Chwilę patrzyli się na nas w osłupieniu ale za raz się poderwali i zaczęli nam gratulować.
Rok później Harry mi się oświadczył i w tym samym dniu dowiedział się, że zostanie ojcem. 3 miesiące później wzięliśmy ślub a niedługo potem urodziła nam się córeczka Darcy.
Od tego czasu minęły już 4 lata. Jesteśmy z Harry'm szczęśliwym małżeństwem i spodziewamy się kolejnego dziecka. Tym razem małego Lou. Oczywiście, najbardziej z moich ciąż za raz po Harry'm cieszył się Niall. W końcu się doczekał, żarłok jeden!
Liam i Danielle po pół roku wzięli ślub i teraz wychowują szczęśliwie 3 małe Liam'ki. Danielle za wszelką cenę chcę mieć jednak dziewczynkę, więc jest teraz w 2 miesiącu ciąży. Kto wie? Może w końcu się uda? :]
Lou i Eleanor też się pobrali. Wychowują małą Vicki i małego Harr'ego. Tak, imiona nie są przypadkowe! Larry is real, biczys! :D
Zayn z Perrie dalej są razem jednak nie śpieszy im się do ślubu. Mówią że tego nie potrzebują, do miłości.
Nawet Niall, nasz kochany singiel poznał piękną Samantę. Jest to Polka. Poznał ją na koncercie w Krakowie.
Klaudia jest szczęśliwa ze swoim mężem we Francji. Tam zamieszkała i tam ułożyła sobie życie.
Z resztą jak każdy z nas.
Co do zespołu, to nadal koncertują. I nadal są popularni. Mają jeszcze więcej fanów. Kochane Directioner FOREVER :>
***
To już jest koniec jakże krótkiej i durnej historii. To nie miała być długa historia. Chciałam głównie opisać wam tu mój sen. xxx
Ale prowadzę już jednego bloga na którego serdecznie zapraszam i nie zamierzam go kończyć <:P> i myślę nad 3 historią. Tylko nie chcę żeby był to banał typu przyjeżdża Polka do Londynu i jest z Hazzą. Nie. Chcę wymyślić coś niezwykłego. I liczę że też będziecie go czytać :]
Do zobaczenia xxx
I can love you more than this...
niedziela, 2 września 2012
poniedziałek, 20 sierpnia 2012
Rozdział dwunasty :]
Najpierw pobiegłam do parku. Przeszukałam cały ale nigdzie go nie było. Wybrałam jego numer telefonu ale nie odbierał. Yyych! Cholera!
Bezradna usiadłam na pierwszej lepszej ławce i schowałam twarz w dłonie.
A jak mu się coś stanie? On nie może...muszę go znaleźć! Muszę go znaleźć i powiedzieć mu że go kocham. Muszę.
Zdeterminowana wstałam z ławki i już chciałam iść, kiedy zauważyłam jakąś postać, która szybko idzie w moim kierunku. Z czasem dostrzegłam że to nie kto inny jak Harry.
Pewny siebie przystanął parę centymetrów ode mnie, chwycił moją twarz w dłonie i czule pocałował.
Przez chwilę nie wiedziałam co robić, tak mnie zdziwiło jego zachowanie. Ale zaraz się otrząsnęłam i odwzajemniłam pocałunek.
Całowaliśmy się może z 5 minut, może więcej...w każdym bądź razie kiedy się od siebie oderwaliśmy, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem. Ten tylko się wyszczerzył.
-Znalazłem Cię!-powiedział dumny. Teraz patrzyłam na niego jak na idiotę.
-Ale to ja Cię szukałam!-zaprzeczyłam, na co się jeszcze bardziej wyszczerzył, jeśli to wg możliwe.
-Tylko Ci się tak zdawało!-i zadowolony z siebie objął mnie jednym ramieniem.
-Hazza, ja Cię nie ogarniam! Co to było?-wyswobodziłam się z jego uścisku.
-Oj no dobra. No to na początku byłem na serio wkurzony ale jak wyszedłem, to się rozchmurzyłem i zdałem sobie sprawę, że nigdy Klaudii nie kochałem. Wiedziałem, że pewnie będziesz mnie szukać, więc ja też spróbowałem Cię znaleźć. <wiem że zdanie bez sensu :D> No i Cię znalazłem i...no sama wiesz.-na to ostatnie, mimowolnie się uśmiechnęłam. :]
-A czemu mnie pocałowałeś?-dopytywałam, próbując powiedzieć to głosem obojętnym ale chyba mi nie wyszło.
-Bo zdałem sobie sprawę, że to Ciebie kocham. -szepnął cicho i spojrzał mi głęboko w oczy. Jak zobaczyłam tą zieleń, od razu przypomniały mi się oczy ze snu. Były identyczne. Jak by to on był tym "mężem". A może to on był?-Jak tylko nasze spojrzenia się spotkały, wiedziałem, że nie będziesz tylko siostrą mojej dziewczyny. A kiedy byliśmy razem w szafie i kiedy się pocałowaliśmy...w brzuchu wybuchały mi fajerwerki. W schowku mówiłem czystą prawdę. A teraz jestem pewien, że Cię kocham.-spojrzał na mnie z nadzieją.
Przez chwilę stałam jak sparaliżowana. Te słowa...on mnie też kocha!
-Ja rozumiem, że ty tego nie czujesz, ale jak odwzajemniłaś ten pocałunek, to miałem nadzieję że ty też coś do mnie czujesz.-trajkotał jak zegarynka, z prędkością światła.
Bez zastanowienia wpiłam się w jego usta, uciszając go przy okazji.
-Ja też Cię kocham.-szepnęłam tuż przy jego wargach i znów się w nich zatopiłam. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek.
-Mam pytanie-tym razem on przerwał-zostaniesz moją dziewczyną?-znów ta nadzieja przepełniała jego piękne zielone ślepka.
Szeroko się uśmiechnęłam na jego słowa i pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze się pytasz? Oczywiście!-wykrzyczałam.
Dał mi soczystego buziaka w usta i wziął na ręce a potem zakręcił dookoła, jak pannę młodą.
-No to chodź!-zarządził.
-Gdzie?
-No jak to gdzie? Powiedzieć tym głąbom!-powiedział zadowolony.
Wziął mnie za rękę i pociągnął w kierunku domu.
***
I w końcu razem! Cieszycie się? Bo ja tak!!!
Sorka że taki krótki ale tylko tyle mi się udało na szybko przed wyjazdem. Jak może niektórzy czytali na moim drugim blogu- wyjeżdżam. Do Międzyzdrojów na około tydzień. Będę mieć tam laptopa ale wątpię żeby rodzice mi dali pisać -.- Ale jak tylko będę mieć chwilkę to obiecuję że będę pisać! :3
Kocham Was!!! xxx
Bezradna usiadłam na pierwszej lepszej ławce i schowałam twarz w dłonie.
A jak mu się coś stanie? On nie może...muszę go znaleźć! Muszę go znaleźć i powiedzieć mu że go kocham. Muszę.
Zdeterminowana wstałam z ławki i już chciałam iść, kiedy zauważyłam jakąś postać, która szybko idzie w moim kierunku. Z czasem dostrzegłam że to nie kto inny jak Harry.
Pewny siebie przystanął parę centymetrów ode mnie, chwycił moją twarz w dłonie i czule pocałował.
Przez chwilę nie wiedziałam co robić, tak mnie zdziwiło jego zachowanie. Ale zaraz się otrząsnęłam i odwzajemniłam pocałunek.
Całowaliśmy się może z 5 minut, może więcej...w każdym bądź razie kiedy się od siebie oderwaliśmy, popatrzyłam na niego pytającym wzrokiem. Ten tylko się wyszczerzył.
-Znalazłem Cię!-powiedział dumny. Teraz patrzyłam na niego jak na idiotę.
-Ale to ja Cię szukałam!-zaprzeczyłam, na co się jeszcze bardziej wyszczerzył, jeśli to wg możliwe.
-Tylko Ci się tak zdawało!-i zadowolony z siebie objął mnie jednym ramieniem.
-Hazza, ja Cię nie ogarniam! Co to było?-wyswobodziłam się z jego uścisku.
-Oj no dobra. No to na początku byłem na serio wkurzony ale jak wyszedłem, to się rozchmurzyłem i zdałem sobie sprawę, że nigdy Klaudii nie kochałem. Wiedziałem, że pewnie będziesz mnie szukać, więc ja też spróbowałem Cię znaleźć. <wiem że zdanie bez sensu :D> No i Cię znalazłem i...no sama wiesz.-na to ostatnie, mimowolnie się uśmiechnęłam. :]
-A czemu mnie pocałowałeś?-dopytywałam, próbując powiedzieć to głosem obojętnym ale chyba mi nie wyszło.
-Bo zdałem sobie sprawę, że to Ciebie kocham. -szepnął cicho i spojrzał mi głęboko w oczy. Jak zobaczyłam tą zieleń, od razu przypomniały mi się oczy ze snu. Były identyczne. Jak by to on był tym "mężem". A może to on był?-Jak tylko nasze spojrzenia się spotkały, wiedziałem, że nie będziesz tylko siostrą mojej dziewczyny. A kiedy byliśmy razem w szafie i kiedy się pocałowaliśmy...w brzuchu wybuchały mi fajerwerki. W schowku mówiłem czystą prawdę. A teraz jestem pewien, że Cię kocham.-spojrzał na mnie z nadzieją.
Przez chwilę stałam jak sparaliżowana. Te słowa...on mnie też kocha!
-Ja rozumiem, że ty tego nie czujesz, ale jak odwzajemniłaś ten pocałunek, to miałem nadzieję że ty też coś do mnie czujesz.-trajkotał jak zegarynka, z prędkością światła.
Bez zastanowienia wpiłam się w jego usta, uciszając go przy okazji.
-Ja też Cię kocham.-szepnęłam tuż przy jego wargach i znów się w nich zatopiłam. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek.
-Mam pytanie-tym razem on przerwał-zostaniesz moją dziewczyną?-znów ta nadzieja przepełniała jego piękne zielone ślepka.
Szeroko się uśmiechnęłam na jego słowa i pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze się pytasz? Oczywiście!-wykrzyczałam.
Dał mi soczystego buziaka w usta i wziął na ręce a potem zakręcił dookoła, jak pannę młodą.
-No to chodź!-zarządził.
-Gdzie?
-No jak to gdzie? Powiedzieć tym głąbom!-powiedział zadowolony.
Wziął mnie za rękę i pociągnął w kierunku domu.
***
I w końcu razem! Cieszycie się? Bo ja tak!!!
Sorka że taki krótki ale tylko tyle mi się udało na szybko przed wyjazdem. Jak może niektórzy czytali na moim drugim blogu- wyjeżdżam. Do Międzyzdrojów na około tydzień. Będę mieć tam laptopa ale wątpię żeby rodzice mi dali pisać -.- Ale jak tylko będę mieć chwilkę to obiecuję że będę pisać! :3
Kocham Was!!! xxx
sobota, 18 sierpnia 2012
Rozdział jedenasty :]
Siedziałam na ławce w ogrodzie i wpatrywałam się w małe oczko wodne za naszym domem. Prze de mną, w piaskownicy bawiły się dwa małe szkraby. Słońce lekko muskało moją skórę a w powietrzu można było wyczuć woń róż. Jest idealnie. Zdecydowanie tak.
-Wróciłem!-rozległ się głos mojego męża. Po chwili siedział już koło mnie i obejmował ramieniem.
-I jak było na próbie?-zapytałam, patrząc w jego piękne zielone oczy.
-Śmiesznie. Niall jak zwykle głodny, zjadł Louis'owi marchewki. Boo Bear się wkurzył i zaczął rzucać w niego mikrofonami.-parsknął śmiechem.
-Tatuś! Tatuś wrócił!-rozległ się wesoły szczebiot Darcy-naszej córeczki. Po chwili była już na jego kolanach a Louis na moich.
-Cześć Darcy! Cześć Lou!-przytulił dzieci. Chwilę z nimi porozmawiał i uciekły do zabawy.
Znów mnie przytulił, spojrzał w oczy i złożył na moich ustach czuły pocałunek.
Gwałtownie zerwałam się z łóżka. Boże, coraz dziwniejsze sny mi się śnią. Ale najgorsze jest to, że nie wiem nawet kto był tym moim "mężem". Pamiętam tylko tą zieleń jego tęczówek. *-*
Dobra, to tylko sen! Nie ma co się rozczulać.
Kiedy się już ogarnęłam i ubrałam, zeszłam na dół. Rodziców jak zwykle już nie było. Może nie było by to dziwne, gdyby nie to, że z kuchni można było wyczuć jakieś wspaniałe zapachy.
Nie pewnie weszłam do pomieszczenia. Przy stole siedzią całe One Direction a moja siostra coś robi przy kuchence.
Oparłam się o framugę drzwi i przyglądałam się ich poczynaniom. Cała piątka było tak pochłonięta rozmową, że nawet mnie nie zauważyli a Klaudia stała odwrócona do nas tyłem.
-Echem!-odchrząknęłam znacząco. W końcu 6 par oczy skupiło się na mnie i zaczęli świdrować mnie wzrokiem.
-O Andżela! Jak ty ładnie dziś wyglądasz.-nie czaruj Hazza, bo kolana się po de mną uginają :|
-Dziękuje.-mruknęłam i spuściłam głowę żeby nie zauważył moich rumieńców. Cholera! Nigdy się przecież nie rumieniłam...
-Dobrze że wstałaś. Śniadanie.-powiedziała wesoło siostra.
Przysiadłam się do stołu pomiędzy Lilo. Oczywiście nie obyło się bez znaczącego uśmiechu Liam'a.
-Przestań.-mruknęłam w jego kierunku.
-Ale co ja robię?-nadal ten głupkowaty uśmieszek.
-Nie udawaj głupiego i przestań.-rozkazałam.-Co dziś robimy?-zwróciłam się już do wszystkich.
-Lenimy się!-krzyknął Zayn.
Zjedliśmy śniadanie, to znaczy to co udało nam się podebrać Niall'owi, bo ten wziął wszystko i się podzielić nie chciał -.-
-Andżelika, możemy pogadać?-zapytała się nagle Klaudia.
-Jasne. Chodź na górę :)
Poszłyśmy do jej pokoju. Skulona usiadła na łóżku.
-Klaudia, co się stało?
-No bo...ja się zakochałam...-szepnęła a z jej oczu popłynęły łzy.
O.o Ja to już chyba zgłupiałam...
-Em, a co w tym złego? To dobrze, że zakochałaś się w Harry'm.-próbowałam powiedzieć radośnie, choć trudno było mi to powiedzieć.
-Nie, nie! To właśnie chodzi o to, że to nie w nim się zakochałam! 2 tygodnie temu poznałam takiego Greg'a. I to w nim się zakochałam!
Szczerzę? Miałam ochotę tańczyć makarene ze szczęścia! Wiem, że to nie w porządku wobec siostry ale jestem teraz po prostu cholernie szczęśliwa!
Zorientowałam się w końcu, że siostra oczekuję jakieś reakcji z mojej strony.
-Yyy...powinnaś mu to powiedzieć. Trzymać Cię na siłę nie może.-ale ze mnie egoistka. Za miast jej współczuć, to się cieszę. :|
-Masz rację. Idę i teraz mu to powiem.-powiedziała stanowczo i podreptała na dół.
Wzięłam z niej przykład i dołączyłam do chłopaków.
-Nie wiesz może o co chodzi?-zapytał Lou. No tak. To jego najlepszy przyjaciel, więc co się dziwić, że się martwi.
-Wiem. Ale wolę żeby sami powiedzieli.-mruknęłam.
Po 5 minutach rozległ się trzask drzwi. Wkurzony Harry wybył z domu i gdzieś pobiegł. Wszyscy posłali mi pytające spojrzenia, na co zerwałam się z kanapy i pobiegłam za nim.
***
Następny rozdział może jeszcze dziś. W Poniedziałek jadę nad morzę i zamierzam dodać parę rozdziałów, tak jakby za ten tydzień, w którym mnie nie będzie :)
-Wróciłem!-rozległ się głos mojego męża. Po chwili siedział już koło mnie i obejmował ramieniem.
-I jak było na próbie?-zapytałam, patrząc w jego piękne zielone oczy.
-Śmiesznie. Niall jak zwykle głodny, zjadł Louis'owi marchewki. Boo Bear się wkurzył i zaczął rzucać w niego mikrofonami.-parsknął śmiechem.
-Tatuś! Tatuś wrócił!-rozległ się wesoły szczebiot Darcy-naszej córeczki. Po chwili była już na jego kolanach a Louis na moich.
-Cześć Darcy! Cześć Lou!-przytulił dzieci. Chwilę z nimi porozmawiał i uciekły do zabawy.
Znów mnie przytulił, spojrzał w oczy i złożył na moich ustach czuły pocałunek.
Gwałtownie zerwałam się z łóżka. Boże, coraz dziwniejsze sny mi się śnią. Ale najgorsze jest to, że nie wiem nawet kto był tym moim "mężem". Pamiętam tylko tą zieleń jego tęczówek. *-*
Dobra, to tylko sen! Nie ma co się rozczulać.
Kiedy się już ogarnęłam i ubrałam, zeszłam na dół. Rodziców jak zwykle już nie było. Może nie było by to dziwne, gdyby nie to, że z kuchni można było wyczuć jakieś wspaniałe zapachy.
Nie pewnie weszłam do pomieszczenia. Przy stole siedzią całe One Direction a moja siostra coś robi przy kuchence.
Oparłam się o framugę drzwi i przyglądałam się ich poczynaniom. Cała piątka było tak pochłonięta rozmową, że nawet mnie nie zauważyli a Klaudia stała odwrócona do nas tyłem.
-Echem!-odchrząknęłam znacząco. W końcu 6 par oczy skupiło się na mnie i zaczęli świdrować mnie wzrokiem.
-O Andżela! Jak ty ładnie dziś wyglądasz.-nie czaruj Hazza, bo kolana się po de mną uginają :|
-Dziękuje.-mruknęłam i spuściłam głowę żeby nie zauważył moich rumieńców. Cholera! Nigdy się przecież nie rumieniłam...
-Dobrze że wstałaś. Śniadanie.-powiedziała wesoło siostra.
Przysiadłam się do stołu pomiędzy Lilo. Oczywiście nie obyło się bez znaczącego uśmiechu Liam'a.
-Przestań.-mruknęłam w jego kierunku.
-Ale co ja robię?-nadal ten głupkowaty uśmieszek.
-Nie udawaj głupiego i przestań.-rozkazałam.-Co dziś robimy?-zwróciłam się już do wszystkich.
-Lenimy się!-krzyknął Zayn.
Zjedliśmy śniadanie, to znaczy to co udało nam się podebrać Niall'owi, bo ten wziął wszystko i się podzielić nie chciał -.-
-Andżelika, możemy pogadać?-zapytała się nagle Klaudia.
-Jasne. Chodź na górę :)
Poszłyśmy do jej pokoju. Skulona usiadła na łóżku.
-Klaudia, co się stało?
-No bo...ja się zakochałam...-szepnęła a z jej oczu popłynęły łzy.
O.o Ja to już chyba zgłupiałam...
-Em, a co w tym złego? To dobrze, że zakochałaś się w Harry'm.-próbowałam powiedzieć radośnie, choć trudno było mi to powiedzieć.
-Nie, nie! To właśnie chodzi o to, że to nie w nim się zakochałam! 2 tygodnie temu poznałam takiego Greg'a. I to w nim się zakochałam!
Szczerzę? Miałam ochotę tańczyć makarene ze szczęścia! Wiem, że to nie w porządku wobec siostry ale jestem teraz po prostu cholernie szczęśliwa!
Zorientowałam się w końcu, że siostra oczekuję jakieś reakcji z mojej strony.
-Yyy...powinnaś mu to powiedzieć. Trzymać Cię na siłę nie może.-ale ze mnie egoistka. Za miast jej współczuć, to się cieszę. :|
-Masz rację. Idę i teraz mu to powiem.-powiedziała stanowczo i podreptała na dół.
Wzięłam z niej przykład i dołączyłam do chłopaków.
-Nie wiesz może o co chodzi?-zapytał Lou. No tak. To jego najlepszy przyjaciel, więc co się dziwić, że się martwi.
-Wiem. Ale wolę żeby sami powiedzieli.-mruknęłam.
Po 5 minutach rozległ się trzask drzwi. Wkurzony Harry wybył z domu i gdzieś pobiegł. Wszyscy posłali mi pytające spojrzenia, na co zerwałam się z kanapy i pobiegłam za nim.
***
Następny rozdział może jeszcze dziś. W Poniedziałek jadę nad morzę i zamierzam dodać parę rozdziałów, tak jakby za ten tydzień, w którym mnie nie będzie :)
wtorek, 14 sierpnia 2012
Rozdział dziesiąty ***---***
Po wejściu do domu chłopaków, dziewczyny porwały mnie na górę i zamknęły w pierwszym lepszym pokoju- jak się okazało- Niall'a.
-Co tam robiliście?-nie wytrzymała Danielle.
-Siedzieliśmy.-odparłam wymijająco. Te walnęły Facepalm'a i pokręciły głowami z politowaniem.
-Tylko?-spytała kpiąco.
-Ychym.
-Uważaj, bo ci uwierzymy. A teraz gadaj.- rozkazała, a ja z rezygnacją zaczęłam opowiadać wydarzenia z szafy i i dzisiejsze.
Po skończeniu mojej wypowiedzi, spojrzałam na moje towarzyszki, które wpatrywały się we mnie z niedowierzaniem. W końcu pierwsza otrząsnęła się Eleanor.
-Pamiętasz jak mówiłyśmy, że się w nim zauroczyłaś?-spytała.
-Nooo, kojarzę.
-No to widzisz, myliłam się. Ty się w nim nie zauroczyłaś. Ty się w nim zakochałaś.-odparła dumna ze swojego odkrycia.
-Prawda! Wpadłaś po uszy!-O! Perrie przemówiła.
-Taaa i może frytki do tego?-zapytałam z sarkazmem. Choć jak tak dłużej pomyśleć, to...O KURWA!-Nie, to nie może być prawda.-I tak trzymałam się swojego.
-Mów co chcesz ale i tak to jest jasne jak słońce!-Oparła dumnie dziewczyna i wyszła z pokoju. Za nią postąpiła El i Dan.
Czy to jest możliwe, żebym ja zakochała się w chłopaku mojej siostry? Ale ja nie mogę! Bo jak sama na to wpadłam, to chłopak mojej siostry...
Stałam tak osłupiała i myślałam nad tym co dalej zrobić z tym fantem.
-O tu jesteś! Wszyscy Cię szukamy.-powiedział Liam, który nie wiem skąd się przy mnie znalazł.- Coś się stało?-dopytał, widząc mój wyraz twarzy, który wyrażał ból.
-Nie.-szepnęłam.
-Andżelika! Mi możesz powiedzieć wszystko.-zachęcił mnie.
-Moja koleżanka zakochała się w chłopaku swojej siostry. Co ma zrobić?
-A jak ma na imię ta koleżanka?
-A...melia...- głupia, głupia, głupia!
-Amelia? No ok. Powinnaś powiedzieć mu o tym, bo on też coś do Ciebie czuję. A wtedy samo się już potoczy.
-Aha.-mruknęłam , ale po chwili doszło do mnie co powiedział.-Skąd wiesz, że to ja?!
-Amelia? Realy? Po za tym, tylko głupi nie widzi jak się na siebie patrzycie.
-Czyli, że wszyscy już wiedzą?-jęknęłam.
-No chyba tak. Przynajmniej Zayn,Niall i Lou to się domyślają a Klaudia to nie.
-Właśnie Klaudia! Co z nią?
-Jak Harry dojdzie do wniosku, że bardziej kocha Ciebie, to ona nie może mu stanąć na drodze. Nie może go trzymać na siłę!-powiedział, jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Taa, łatwo powiedzieć. Nic mu nie będę mówić. Nie zamierzam stawać im na drodze.-powiedziałam mijając go i kierując się do wyjścia, ale ten złapał mnie za nadgarstek.
-Zrobisz jak uważasz, ale przemyśl to. Skąd możesz mieć pewność, że właśnie takim nie stawaniem na drodze nie skorzystasz z bardzo możliwe szansy na życie u boku loczka?-spytał patrząc mi w oczy.
-A skąd ta pewność, że właśnie takim wyznaniem, nie ośmieszę się? Że on mnie nie wyśmieje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Myślałam, że zagnę go tym ale nie.
-Nigdy nie ma tej pewności, ale czasem warto zaryzykować, by potem być szczęśliwym.-szepnął i wyszedł z pokoju.
Znowu stałam osłupiona w bezruchu. "Nigdy nie ma tej pewności, ale czasem warto zaryzykować, by potem być szczęśliwym"- te słowa wciąż rozbrzmiewały w mojej głowie.
Rozdarta zeszłam na dół i nie żegnając się z pozostałymi, wyszłam z domu. Przelotnie zauważyłam, że wszyscy zdziwili się moim zachowaniem, tylko Liam'a to nie poruszyło, bo z zadowoloną miną nadal wpatrywał się w ekran telewizora. Tsaa...zadowoloną miną...zadowolony, że namieszał mi w głowie -.-
Szybko weszłam do domu i pokierowałam się do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko a z oczu popłynęły mi łzy. Ale to nie były łzy złości, lub smutku. Nie. To łzy bezsilności.
Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć ale na marne, bo przed oczami miałam wciąż ciąg słów. A mianowicie "Nigdy nie ma tej pewności, ale czasem warto zaryzykować, by potem być szczęśliwym"...
***
Nic mi nie wychodzi! Do dupy rozdział, tak samo jak na moim drugim blogu.
Ja chciałabym powiedzieć, że ona w poprzednim rozdziale tak dokładniej nie przyznała mu się że się w nim zakochała tylko, że coś do niego czuję :) Tak żeby było jasne. :> Dziękuje każdej osobie, która komentuję! Naprawdę. Te parę słów a tak cieszy i daję wenę...
Kocham Was :>
niedziela, 12 sierpnia 2012
Rozdział dziewiąty :)
*Przypomnienie*
-No to sobie chwilkę tu posiedzimy.-powiedział zadowolony Harry.
-Coś ty taki zadowolony z tego powodu?-zapytałam chyba nieźle się krzywiąc, bo się roześmiał.
-Przynajmniej, ty ze mną będziesz.
Spojrzałam na niego karcąco i usiadłam w koncie. On poszedł w moje ślady i przysiad koło mnie.
Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam.
-Coś nie tak?- zapytał wyraźnie zmartwiony.
-Nie, tylko...a z resztą nie ważne.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Loczek chciał coś powiedzieć, ale tylko otwierał usta i je zamykał.
W końcu nie wytrzymałam.
-No wyduś to z siebie!
-Ale nie wiem jak to ująć...
-Najlepiej prosto z mostu :)
-Czy ty coś do mnie czujesz?
Na początku myślałam, że to jakiś żart, ale jak zobaczyłam jego nadzwyczaj poważny wyraz twarzy- zmieniłam zdanie.
-Skąd to pytanie?- zapytałam starając nie patrzeć mu w oczy.
-Chciałbym wiedzieć.-wzruszył ramionami.
Pff! I co mam mu powiedzieć? Tak, Harry! Straciłam dla Ciebie głowę i liczę,że zerwiesz z moją siostrą i będziemy żyć długo i szczęśliwie? Bitch Please! :|
-To nie ważne- powiedziałam z kamienną twarzą. Odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku i podciągnęłam nogi pod brodę.
-Dla mnie ważne. Ale twoje wykręcanie się od odpowiedzi, uznaję za odpowiedź twierdzącą.- nie widziałam jego wyrazu twarzy, ale dałabym sobie głowę uciąć, że się uśmiecha. :]
-No i co z tego? To co ja czuję jest nie ważne. Najważniejsze jest to, że się kochacie z Klaudią i jesteście szczęśliwi. Ja wam tylko z moimi durnymi uczuciami zawadzam.-szepnęłam, ukrywając twarz w kolanach. On przysunął się do mnie jeszcze bardziej i objął ramionami.
Pochylił się lekko i szepnął mi do ucha:
-Uwierz, ty też nie jesteś mi obojętna.- I lekko musnął swoimi gorącymi ustami mój policzek a mnie przeszedł przyjemny dreszcz.- Jesteś dla mnie bardzo ważna.- i znów lekki pocałunek oraz dreszcz od stóp do czubka głowy.-Nawet nie wiesz jak ważna.
Zdezorientowana odwróciłam głowę w jego stronę a on wykorzystując okazję, wpił się w moje lekko rozchylone wargi. Zaskoczona odwzajemniłam pocałunek, ale na szczęście po chwili się opamiętałam i go od siebie odsunęłam.
-Nie możemy. To jest nie fair wobec Klaudii. Po za tym, ty z nią jesteś...-powiedziałam, patrząc się w jego oczy w których dostrzegłam...ból? Ból za odtrącenie? <?>
-Czemu to wszystko jest takie skomplikowane?-szepnął chyba sam do siebie
-O czym ty mówisz?- zapytałam zdziwiona.
-O tym, że niby kocham Klaudie a jak widzę Was dwie to do Ciebie mam ochotę podbiec, przytulić i pocałować. Jak jesteście smutne, to Ciebie chcę pocieszyć i ochronić przed wszystkim co złe. A najgorsze jest to, że ja nad tym nie panuję! Musze dwa razy pomyśleć, zanim coś zrobię...-patrzyłam na niego jak na jakiegoś psychola, który uciekł z psychiatryka.
Uratował mnie dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili do schowka weszli nasi przyjaciele i spojrzeli na nas jak na z innej planety.
Dopiero po chwili skapłam się, że nadal jesteśmy przytuleni. Harry chyba tez to zauważył i zwolnił uścisk.
-Co robiliście?- spytała podejrzliwie siostra.
-Nic, tylko było mi zimno więc Harry mnie przytulił.-no głupszej wymówki nie mogłam wymyślić. -.- W pomieszczeniu jest chyba z 30 stopni -.-
Hazza popatrzył na mnie karcąco i pokręcił głową ze zrezygnowaniem, za co dostał sójkę w bok.
Wyszliśmy ze sklepu i w końcu pojechaliśmy do domu.
***
Ta da! I oto następny rozdział. :D Taaa już widzę wasz "entuzjazm" -.-
Mam prośbę. Niech każdy kto przeczyta ten rozdział, skomentuje. Bo w ankiecie jest 16 osób a komentuje góra 7. :| Proszę *-*
5 kom.=NN :)
-No to sobie chwilkę tu posiedzimy.-powiedział zadowolony Harry.
-Coś ty taki zadowolony z tego powodu?-zapytałam chyba nieźle się krzywiąc, bo się roześmiał.
-Przynajmniej, ty ze mną będziesz.
Spojrzałam na niego karcąco i usiadłam w koncie. On poszedł w moje ślady i przysiad koło mnie.
Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam.
-Coś nie tak?- zapytał wyraźnie zmartwiony.
-Nie, tylko...a z resztą nie ważne.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Loczek chciał coś powiedzieć, ale tylko otwierał usta i je zamykał.
W końcu nie wytrzymałam.
-No wyduś to z siebie!
-Ale nie wiem jak to ująć...
-Najlepiej prosto z mostu :)
-Czy ty coś do mnie czujesz?
Na początku myślałam, że to jakiś żart, ale jak zobaczyłam jego nadzwyczaj poważny wyraz twarzy- zmieniłam zdanie.
-Skąd to pytanie?- zapytałam starając nie patrzeć mu w oczy.
-Chciałbym wiedzieć.-wzruszył ramionami.
Pff! I co mam mu powiedzieć? Tak, Harry! Straciłam dla Ciebie głowę i liczę,że zerwiesz z moją siostrą i będziemy żyć długo i szczęśliwie? Bitch Please! :|
-To nie ważne- powiedziałam z kamienną twarzą. Odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku i podciągnęłam nogi pod brodę.
-Dla mnie ważne. Ale twoje wykręcanie się od odpowiedzi, uznaję za odpowiedź twierdzącą.- nie widziałam jego wyrazu twarzy, ale dałabym sobie głowę uciąć, że się uśmiecha. :]
-No i co z tego? To co ja czuję jest nie ważne. Najważniejsze jest to, że się kochacie z Klaudią i jesteście szczęśliwi. Ja wam tylko z moimi durnymi uczuciami zawadzam.-szepnęłam, ukrywając twarz w kolanach. On przysunął się do mnie jeszcze bardziej i objął ramionami.
Pochylił się lekko i szepnął mi do ucha:
-Uwierz, ty też nie jesteś mi obojętna.- I lekko musnął swoimi gorącymi ustami mój policzek a mnie przeszedł przyjemny dreszcz.- Jesteś dla mnie bardzo ważna.- i znów lekki pocałunek oraz dreszcz od stóp do czubka głowy.-Nawet nie wiesz jak ważna.
Zdezorientowana odwróciłam głowę w jego stronę a on wykorzystując okazję, wpił się w moje lekko rozchylone wargi. Zaskoczona odwzajemniłam pocałunek, ale na szczęście po chwili się opamiętałam i go od siebie odsunęłam.
-Nie możemy. To jest nie fair wobec Klaudii. Po za tym, ty z nią jesteś...-powiedziałam, patrząc się w jego oczy w których dostrzegłam...ból? Ból za odtrącenie? <?>
-Czemu to wszystko jest takie skomplikowane?-szepnął chyba sam do siebie
-O czym ty mówisz?- zapytałam zdziwiona.
-O tym, że niby kocham Klaudie a jak widzę Was dwie to do Ciebie mam ochotę podbiec, przytulić i pocałować. Jak jesteście smutne, to Ciebie chcę pocieszyć i ochronić przed wszystkim co złe. A najgorsze jest to, że ja nad tym nie panuję! Musze dwa razy pomyśleć, zanim coś zrobię...-patrzyłam na niego jak na jakiegoś psychola, który uciekł z psychiatryka.
Uratował mnie dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili do schowka weszli nasi przyjaciele i spojrzeli na nas jak na z innej planety.
Dopiero po chwili skapłam się, że nadal jesteśmy przytuleni. Harry chyba tez to zauważył i zwolnił uścisk.
-Co robiliście?- spytała podejrzliwie siostra.
-Nic, tylko było mi zimno więc Harry mnie przytulił.-no głupszej wymówki nie mogłam wymyślić. -.- W pomieszczeniu jest chyba z 30 stopni -.-
Hazza popatrzył na mnie karcąco i pokręcił głową ze zrezygnowaniem, za co dostał sójkę w bok.
Wyszliśmy ze sklepu i w końcu pojechaliśmy do domu.
***
Ta da! I oto następny rozdział. :D Taaa już widzę wasz "entuzjazm" -.-
Mam prośbę. Niech każdy kto przeczyta ten rozdział, skomentuje. Bo w ankiecie jest 16 osób a komentuje góra 7. :| Proszę *-*
5 kom.=NN :)
piątek, 10 sierpnia 2012
Rozdział ósmy *-*
*Przypomnienie*
Bardzo ale to bardzoooo niechętnie wstałam z ciepłego łóżeczka i poczłapałam się do drzwi. Otworzyłam je lekko, lecz ten ktosiek wtargnął do pokoju, przycisnął mnie do ściany i zachłannie wpił się w moje wargi.
W ciemności mogłam tylko zauważyć jego bujne loki i zielone oczy.
-Harry?-zapytałam szeptem.
-Witaj-wymruczał mi do ucha- muszę Ci coś powiedzieć.
-Tak?-zachęciłam go.
Chociaż było ciemno jak w dupie u murzyna i tak widziałam te iskierki tańczące w jego źrenicach.
-Andżelika, bo ja Cię...
-WSTAWAJ!!!
Szybko zerwałam się z łóżka nie ogarniając jeszcze wszystkiego. Pośpiesznie rozglądnęłam się po pokoju, próbując sobie to wszystko ułożyć.
W pokoju znajdował się Lou i Harry. Przez okno wpadały pojedyncze promienie słońca.
W takim razie, to wszystko musiało być tylko snem. Ja wcale nie całowałam się z Hazzą a on nic mi nie chciał powiedzieć. Oh.
Nerwowo przeczesałam włosy palcami i spojrzałam pytająco na chłopców.
-Jest już 10. Wstawaj :)-powiedział loczek i wziął Lou pod rękę by opuścić mój pokój.
Kiedy się ogarnęłam i ubrałam zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy oprócz mojej siostry.
-Ładnie wyglądasz.-pochwalił mnie Harry i puścił oczko za co posłałam mu ciepły uśmiech.
Po chwili na dół zeszła Klaudia i mogliśmy zacząć jeść. To znaczy tak czy siak zaczęlibyśmy jeść, bo Niall jak to określił "Jest głodny". -.- A kiedy to on nie jest głodny? -.-
Zjadłam tylko jednego naleśnika, bo za nic nie mogłam nic przełknąć. Cały czas myślałam nad dzisiejszym snem. Pff, jeszcze tego mi brakowało, aby ON mi się zaczął śnić. Najbardziej mnie gnębi co on chciał mi powiedzieć. On mnie co? Yyy, czy oni nie mogli przyjść dosłownie minutkę później?! Czy ja ta dużo wymagam?!
-Czemu nic nie jesz?-wyrwał mnie z zamyśleń Liam.
-Nie jestem głodna.-odparłam.
-A może jeszcze masz mdłości? Yyyych! A MOŻE TY JESTEŚ W CIĄŻY???-Niall swoim odkryciem tak się przeraził, że aż wypluł ledwo przeżutego naleśnika za Zayn'a.
Ja tylko walnęłam rasowego facepalm'a. Jak on coś palnie!
-Niall, ciekawa jestem jakim cudem mogłabym zajść w ciąże???-zwróciłam się do blondyna wybałuszając oczy ze "zdziwienia".
-No wiesz, ten, myślałem że Cię w szkole o tym uczyli-wymamrotał i wstał od stołu- ale jeśli nie, to Ci pokaże <obrazek>.
Jebłam. Po prostu, najprościej na świecie jebłam na ten widok. <...>
-Emm, Niall. Tylko jest jedno ale. Bo wiesz...CZY JA CI KURWA WYGLĄDAM NA WIATROPYLNĄ???!!!-wydarłam się najgłośniej jak potrafię, tak że chyba wszystkie Keviny w obrębie 1000 km się wystraszyły.
-Co?-zapytał wyraźnie zbity z tropu.
-Niall, idioto! Jak ona może być w ciąży jak...-zaczęła Danielle ale jej przerwałam.
-Dobra, nie kończ! Niech on sam się czasem pochwali IQ -.-
-Aha-tylko tyle wymamrotał i z miną pięciolatka, który nie dostał słodyczy podszedł do lodówki. I jak tu go nie kochać?! No nie da się...
-Aaaaaa! Ludzie! Straszne rzeczy!!!!-wydarł się niebieskooki. Wszyscy jak na komendę poderwali się z miejsca i ruszyli w jego kierunku.
-Jedzenie się skończyło.-szepnął Niall, bliski płaczu.
Nie śpię dopiero od godziny a to już mój drugi facepalm. Boże widzisz i nie grzmisz!
-Niall, na co panikę siejesz?-zapytała Eleanor z miną taką samą jak ja i zresztą wszyscy pozostali.
-No bo tu trzeba panikować!- wyszeptał załamanym głosem.
-Dobra ludzie, jedziemy do supermarketu.-powiedział już zirytowany Lou, biorąc kluczyki.
Wsiedliśmy posłusznie do vana <jak my się tam wszyscy zmieściliśmy to nie wiem> i podjechaliśmy do najbliższego sklepu. Ledwo Lou zaparkował a blondyn wyszczelił jak burza i popędził po wózek.
Pakowali dosłownie wszystko do wózka ale to wszystko. Ja nie wiem bo co im tyle.
Szłam z samego tyłu razem z loczkiem. Nie wiem kiedy oboje się poślizgnęliśmy i wpadliśmy na półkę z sokami. Oczywiście wszystko się rozbiło i wylało. Pozostali jak na komendę obrócili się w naszy kierunku i zaczęli się z nas brechtać. Jaaasneee! Przyjaciele, to się nazywają -.- Zamiast pomóc, to stoją i się lumpią -.-
Widziałam tylko czubki butów jakieś kobiety, która wskazała na mnie i Harr'ego i powiedziała, że mamy to sprzątać. Ja jeszcze nie ogarniałam wszystkiego ale poszłam za loczkiem do jakiegoś składziku, po mopy.
-O co my się tak właściwie poślizgnęli?-zapytałam.
-A bo ja wiem...-wzruszył ramionami.
Chwyciliśmy za mopy i chciałam otworzyć drzwi, ale nie mogłam.
-No drzwi otworzyć nie możesz?-zapytał drwiąco.
-Jak taki mądry jesteś, to sam otwórz.
Podszedł do nich i...prr! Kicha. Świetnie -.- zatrzasnęliśmy się.
Sięgnęłam po telefon ale odpowiedział mi tylko dźwięk oznajmiający brak sygnału. To samo zrobił mój kompan, lecz po jego minie wywnioskowałam, ze brak rezultatów.
-No to sobie chwilkę tu posiedzimy.-powiedział zadowolony Harry.
-Coś ty taki zadowolony z tego powodu?-zapytałam chyba nieźle się krzywiąc, bo się roześmiał.
-Przynajmniej, ty ze mną będziesz.
***
Wiem, zjebałam końcówkę ale się śpieszyłam, żeby mi bateria nie padła bo mi się podłączyć nie chcę :D Kocham Was!
5 komentarzy= NN :)
Bardzo ale to bardzoooo niechętnie wstałam z ciepłego łóżeczka i poczłapałam się do drzwi. Otworzyłam je lekko, lecz ten ktosiek wtargnął do pokoju, przycisnął mnie do ściany i zachłannie wpił się w moje wargi.
W ciemności mogłam tylko zauważyć jego bujne loki i zielone oczy.
-Harry?-zapytałam szeptem.
-Witaj-wymruczał mi do ucha- muszę Ci coś powiedzieć.
-Tak?-zachęciłam go.
Chociaż było ciemno jak w dupie u murzyna i tak widziałam te iskierki tańczące w jego źrenicach.
-Andżelika, bo ja Cię...
-WSTAWAJ!!!
Szybko zerwałam się z łóżka nie ogarniając jeszcze wszystkiego. Pośpiesznie rozglądnęłam się po pokoju, próbując sobie to wszystko ułożyć.
W pokoju znajdował się Lou i Harry. Przez okno wpadały pojedyncze promienie słońca.
W takim razie, to wszystko musiało być tylko snem. Ja wcale nie całowałam się z Hazzą a on nic mi nie chciał powiedzieć. Oh.
Nerwowo przeczesałam włosy palcami i spojrzałam pytająco na chłopców.
-Jest już 10. Wstawaj :)-powiedział loczek i wziął Lou pod rękę by opuścić mój pokój.
Kiedy się ogarnęłam i ubrałam zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy oprócz mojej siostry.
-Ładnie wyglądasz.-pochwalił mnie Harry i puścił oczko za co posłałam mu ciepły uśmiech.
Po chwili na dół zeszła Klaudia i mogliśmy zacząć jeść. To znaczy tak czy siak zaczęlibyśmy jeść, bo Niall jak to określił "Jest głodny". -.- A kiedy to on nie jest głodny? -.-
Zjadłam tylko jednego naleśnika, bo za nic nie mogłam nic przełknąć. Cały czas myślałam nad dzisiejszym snem. Pff, jeszcze tego mi brakowało, aby ON mi się zaczął śnić. Najbardziej mnie gnębi co on chciał mi powiedzieć. On mnie co? Yyy, czy oni nie mogli przyjść dosłownie minutkę później?! Czy ja ta dużo wymagam?!
-Czemu nic nie jesz?-wyrwał mnie z zamyśleń Liam.
-Nie jestem głodna.-odparłam.
-A może jeszcze masz mdłości? Yyyych! A MOŻE TY JESTEŚ W CIĄŻY???-Niall swoim odkryciem tak się przeraził, że aż wypluł ledwo przeżutego naleśnika za Zayn'a.
Ja tylko walnęłam rasowego facepalm'a. Jak on coś palnie!
-Niall, ciekawa jestem jakim cudem mogłabym zajść w ciąże???-zwróciłam się do blondyna wybałuszając oczy ze "zdziwienia".
-No wiesz, ten, myślałem że Cię w szkole o tym uczyli-wymamrotał i wstał od stołu- ale jeśli nie, to Ci pokaże <obrazek>.
Jebłam. Po prostu, najprościej na świecie jebłam na ten widok. <...>
-Emm, Niall. Tylko jest jedno ale. Bo wiesz...CZY JA CI KURWA WYGLĄDAM NA WIATROPYLNĄ???!!!-wydarłam się najgłośniej jak potrafię, tak że chyba wszystkie Keviny w obrębie 1000 km się wystraszyły.
-Co?-zapytał wyraźnie zbity z tropu.
-Niall, idioto! Jak ona może być w ciąży jak...-zaczęła Danielle ale jej przerwałam.
-Dobra, nie kończ! Niech on sam się czasem pochwali IQ -.-
-Aha-tylko tyle wymamrotał i z miną pięciolatka, który nie dostał słodyczy podszedł do lodówki. I jak tu go nie kochać?! No nie da się...
-Aaaaaa! Ludzie! Straszne rzeczy!!!!-wydarł się niebieskooki. Wszyscy jak na komendę poderwali się z miejsca i ruszyli w jego kierunku.
-Jedzenie się skończyło.-szepnął Niall, bliski płaczu.
Nie śpię dopiero od godziny a to już mój drugi facepalm. Boże widzisz i nie grzmisz!
-Niall, na co panikę siejesz?-zapytała Eleanor z miną taką samą jak ja i zresztą wszyscy pozostali.
-No bo tu trzeba panikować!- wyszeptał załamanym głosem.
-Dobra ludzie, jedziemy do supermarketu.-powiedział już zirytowany Lou, biorąc kluczyki.
Wsiedliśmy posłusznie do vana <jak my się tam wszyscy zmieściliśmy to nie wiem> i podjechaliśmy do najbliższego sklepu. Ledwo Lou zaparkował a blondyn wyszczelił jak burza i popędził po wózek.
Pakowali dosłownie wszystko do wózka ale to wszystko. Ja nie wiem bo co im tyle.
Szłam z samego tyłu razem z loczkiem. Nie wiem kiedy oboje się poślizgnęliśmy i wpadliśmy na półkę z sokami. Oczywiście wszystko się rozbiło i wylało. Pozostali jak na komendę obrócili się w naszy kierunku i zaczęli się z nas brechtać. Jaaasneee! Przyjaciele, to się nazywają -.- Zamiast pomóc, to stoją i się lumpią -.-
Widziałam tylko czubki butów jakieś kobiety, która wskazała na mnie i Harr'ego i powiedziała, że mamy to sprzątać. Ja jeszcze nie ogarniałam wszystkiego ale poszłam za loczkiem do jakiegoś składziku, po mopy.
-O co my się tak właściwie poślizgnęli?-zapytałam.
-A bo ja wiem...-wzruszył ramionami.
Chwyciliśmy za mopy i chciałam otworzyć drzwi, ale nie mogłam.
-No drzwi otworzyć nie możesz?-zapytał drwiąco.
-Jak taki mądry jesteś, to sam otwórz.
Podszedł do nich i...prr! Kicha. Świetnie -.- zatrzasnęliśmy się.
Sięgnęłam po telefon ale odpowiedział mi tylko dźwięk oznajmiający brak sygnału. To samo zrobił mój kompan, lecz po jego minie wywnioskowałam, ze brak rezultatów.
-No to sobie chwilkę tu posiedzimy.-powiedział zadowolony Harry.
-Coś ty taki zadowolony z tego powodu?-zapytałam chyba nieźle się krzywiąc, bo się roześmiał.
-Przynajmniej, ty ze mną będziesz.
***
Wiem, zjebałam końcówkę ale się śpieszyłam, żeby mi bateria nie padła bo mi się podłączyć nie chcę :D Kocham Was!
5 komentarzy= NN :)
czwartek, 9 sierpnia 2012
Rozdział siódmy :)
-Może będziecie nocować u nas, co dziewczyny?-wypalił nagle Lou.
Właśnie siedzieliśmy przed TV i oglądaliśmy jakiś durny program.
-My możemy- odpowiedziały równo Dan, El i Perrie.
Ja tylko nie pewnie popatrzyłam na siostrę, która znów patrzyła na mnie.
-Możemy się spytać...- powiedziała Klaudia nie odrywając wzroku ode mnie, na co pokiwałam energicznie głową.
-To może my pójdziemy do domu i się spytamy, i jak by co to weź niemy rzeczy na zmianę i przyjdziemy?-zapytałam i poderwałam się z miejsca. W moje ślady udała się siostra i razem wyszliśmy z domu.
Szłyśmy w ciszy. Jakoś nie miałyśmy o czym rozmawiać, co jest dziwne, bo nigdy nam nie brakowało tematów do rozmów. Teraz widać jak się oddaliłyśmy. Soł sat, bat tru :<
Zerknęłam na moją towarzyszkę, ale ta szła dumna przed siebie. Hmm, ma z czego być dumna. Jest mega ładna, zgrabna, z charakteru też raczej przyjemna i jak by tego było mało to ma jeszcze niesamowitego chłopaka.
A ja? Brzydka, gruba...no dobra bez przesady ale i tak grubsza od niej. Jeszcze wredna i wg okropna. Chłopaka nie mam...jeszcze można dodać że jestem szmatą. No bo w końcu, całowałam się z zajętym facetem. I to jeszcze zajętym przez moją siostrę...super! Teraz mi się wzięło na wyrzuty sumienia :/
-Andżela?-ktoś powiedział moje imię. Chwilę mi zajęło, żeby się skapnąć, że to Klaudia.
-Tak?-spytałam, niepewna. No bo, skąd mi wiedzieć co jej do głowy przyszło.
-Przepraszam.-szepnęła.
Chwila. Chyba nie ogarniam. Za co ona mnie do cholery przeprasza?
-Emm, a możesz jaśniej? Za co przepraszasz?-popatrzyłam na nią z niedowierzaniem.
-Za to, że pozwoliłam abyś my się od siebie tak oddzieliły.-mówiła ze spuszczoną głową.
-Ale, to nie twoja wina. Ja też na to pozwoliłam.
-Ale, jak jeszcze nie było Harr'ego i reszty, to nasze życie wyglądało zupełnie inaczej. Teraz tylko z nim spędzam czas a nawet zapomniałam o tobie.
-Może i nie jesteśmy tak blisko, ale ja nie żałuję. Cieszę się, że poznaliśmy tą bandę kretynów. Oni są świetni, a między nami jeszcze nic straconego!
-Czyli nie jesteś zła?-spytała, upewniając się nie wiem po co.
-Nie mam na co! A tak właściwie, jak ci się układa z Hazzą?- musiałam zadać to pytanie.
-A jak ma się układać? Jest dobrze.
-Ale kochasz go?-dopytywałam.
-Tak. Chyba tak. Przy nim czuję się tak bezpiecznie i...dobrze.- odpowiedziała widocznie zadowolona ze swojej wypowiedzi.
-To tak jak ja!-chciałam powiedzieć, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język. I to chyba za mocno. Ałłł!
-To dobrze.- wyszeptałam z obolałym językiem. Dobrze mówią, że prawda jest bolesna. :<
Ale teraz przynajmniej wiem, żebym się nie wtryniała do ich związku. To co dzisiaj się wydarzyło to jest pierwszy i ostatni raz, definitywnie. Skoro jest im dobrze, to ja tam nie jestem potrzebna. Nawet jeśli kiedy go widzę z moją siostrą moje serce krwawi. Boże! Mówię jak bym się w nim zakochała! A to jest absurd!
-Ale, chwila, chwila! On nie powiedział, że ją kocha. Może jest nadzieja?-Coś mi szeptało w głowie.
Co? Jaka nadzieja. Nic z tego bejbe, opamiętaj się!
W końcu doszłyśmy do domu.
-Hej mamo, hej tato!-rykłyśmy równocześnie, jak to miałyśmy w zwyczaju.
-Cześć dziewczynki!- odrzekł tata wychodząc z salonu.
Ktoś mnie szturchnął w ramie. Odwróciłam się w stronę winowajcy i zobaczyłam, że Klaudia daję znać, że ona to załatwi. Tak więc poszłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować rzeczy. Jeśli ona urabia rodziców, to jest pewne że się zgodzą. :D
Po chwili dołączyła do mnie siostra z dumną miną.
-I?- zapytałam odruchowo, choć znałam odpowiedź doskonale.
-I za 5 minut wychodzimy!- rzekła na odchodnym.
Równo 5 minut później byłam na dole pod drzwiami. Szybko wyfrunęłyśmy z domu i biegiem udałyśmy się do willi chłopaków.
Wbiegłyśmy jak burza <nie zapominając o efektownym wejściu oczywiście> i rzuciłyśmy się na kanapę tak że aż Niall spadł na podłogę. Cza było nie siedzieć z kraja :D
-To każda śpi ze swoim chłopakiem a ty Andżelika śpisz w gościnnym.-odrzekł jak zwykle trzeźwo myślący Daddy.
-Spoko.-powiedziałam, po czym udałam się do mojego tym czasowego pokoju. Nie potrzebowałam przewodnika, bo znałam tą ruderę <bardzo drogą ruderę :D> jak własną kieszeń.
Szybko zmyłam makijaż, wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Wskoczyłam do wygodnego łóżeczka i poszłam spać, tak jak pozostali.
Nie wiem, kto ale i tak pożałuję, że budzi mnie w środku nocy! O co chodzi? A o to, że jest 2:04 a.m. a ktoś dobija się do mojego pokoju! Zabiję! A miałam taki fajny sen...już miałam całować się z jakimś przystojniakiem ale nieeee! Kogoś musi nieść -.-
Bardzo ale to bardzoooo niechętnie wstałam z ciepłego łóżeczka i poczłapałam się do drzwi. Otworzyłam je lekko, lecz ten ktosiek wtargnął do pokoju, przycisnął mnie do ściany i zachłannie wpił się w moje wargi.
***
Hue hue hue! Tak wiem, jestem wredna, że kończę w takim momencie ale...no dobra nic nie mam na swoją obronę :D
Party Hard na blogu bo dziś wybiło już 1000 wyświetleń bloga! Jeeee! Dziękuje! Za komentarze i za odwiedziny! Wstawię z tej okazji trochę zdjęć naszych lovelasków :D
Właśnie siedzieliśmy przed TV i oglądaliśmy jakiś durny program.
-My możemy- odpowiedziały równo Dan, El i Perrie.
Ja tylko nie pewnie popatrzyłam na siostrę, która znów patrzyła na mnie.
-Możemy się spytać...- powiedziała Klaudia nie odrywając wzroku ode mnie, na co pokiwałam energicznie głową.
-To może my pójdziemy do domu i się spytamy, i jak by co to weź niemy rzeczy na zmianę i przyjdziemy?-zapytałam i poderwałam się z miejsca. W moje ślady udała się siostra i razem wyszliśmy z domu.
Szłyśmy w ciszy. Jakoś nie miałyśmy o czym rozmawiać, co jest dziwne, bo nigdy nam nie brakowało tematów do rozmów. Teraz widać jak się oddaliłyśmy. Soł sat, bat tru :<
Zerknęłam na moją towarzyszkę, ale ta szła dumna przed siebie. Hmm, ma z czego być dumna. Jest mega ładna, zgrabna, z charakteru też raczej przyjemna i jak by tego było mało to ma jeszcze niesamowitego chłopaka.
A ja? Brzydka, gruba...no dobra bez przesady ale i tak grubsza od niej. Jeszcze wredna i wg okropna. Chłopaka nie mam...jeszcze można dodać że jestem szmatą. No bo w końcu, całowałam się z zajętym facetem. I to jeszcze zajętym przez moją siostrę...super! Teraz mi się wzięło na wyrzuty sumienia :/
-Andżela?-ktoś powiedział moje imię. Chwilę mi zajęło, żeby się skapnąć, że to Klaudia.
-Tak?-spytałam, niepewna. No bo, skąd mi wiedzieć co jej do głowy przyszło.
-Przepraszam.-szepnęła.
Chwila. Chyba nie ogarniam. Za co ona mnie do cholery przeprasza?
-Emm, a możesz jaśniej? Za co przepraszasz?-popatrzyłam na nią z niedowierzaniem.
-Za to, że pozwoliłam abyś my się od siebie tak oddzieliły.-mówiła ze spuszczoną głową.
-Ale, to nie twoja wina. Ja też na to pozwoliłam.
-Ale, jak jeszcze nie było Harr'ego i reszty, to nasze życie wyglądało zupełnie inaczej. Teraz tylko z nim spędzam czas a nawet zapomniałam o tobie.
-Może i nie jesteśmy tak blisko, ale ja nie żałuję. Cieszę się, że poznaliśmy tą bandę kretynów. Oni są świetni, a między nami jeszcze nic straconego!
-Czyli nie jesteś zła?-spytała, upewniając się nie wiem po co.
-Nie mam na co! A tak właściwie, jak ci się układa z Hazzą?- musiałam zadać to pytanie.
-A jak ma się układać? Jest dobrze.
-Ale kochasz go?-dopytywałam.
-Tak. Chyba tak. Przy nim czuję się tak bezpiecznie i...dobrze.- odpowiedziała widocznie zadowolona ze swojej wypowiedzi.
-To tak jak ja!-chciałam powiedzieć, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język. I to chyba za mocno. Ałłł!
-To dobrze.- wyszeptałam z obolałym językiem. Dobrze mówią, że prawda jest bolesna. :<
Ale teraz przynajmniej wiem, żebym się nie wtryniała do ich związku. To co dzisiaj się wydarzyło to jest pierwszy i ostatni raz, definitywnie. Skoro jest im dobrze, to ja tam nie jestem potrzebna. Nawet jeśli kiedy go widzę z moją siostrą moje serce krwawi. Boże! Mówię jak bym się w nim zakochała! A to jest absurd!
-Ale, chwila, chwila! On nie powiedział, że ją kocha. Może jest nadzieja?-Coś mi szeptało w głowie.
Co? Jaka nadzieja. Nic z tego bejbe, opamiętaj się!
W końcu doszłyśmy do domu.
-Hej mamo, hej tato!-rykłyśmy równocześnie, jak to miałyśmy w zwyczaju.
-Cześć dziewczynki!- odrzekł tata wychodząc z salonu.
Ktoś mnie szturchnął w ramie. Odwróciłam się w stronę winowajcy i zobaczyłam, że Klaudia daję znać, że ona to załatwi. Tak więc poszłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować rzeczy. Jeśli ona urabia rodziców, to jest pewne że się zgodzą. :D
Po chwili dołączyła do mnie siostra z dumną miną.
-I?- zapytałam odruchowo, choć znałam odpowiedź doskonale.
-I za 5 minut wychodzimy!- rzekła na odchodnym.
Równo 5 minut później byłam na dole pod drzwiami. Szybko wyfrunęłyśmy z domu i biegiem udałyśmy się do willi chłopaków.
Wbiegłyśmy jak burza <nie zapominając o efektownym wejściu oczywiście> i rzuciłyśmy się na kanapę tak że aż Niall spadł na podłogę. Cza było nie siedzieć z kraja :D
-To każda śpi ze swoim chłopakiem a ty Andżelika śpisz w gościnnym.-odrzekł jak zwykle trzeźwo myślący Daddy.
-Spoko.-powiedziałam, po czym udałam się do mojego tym czasowego pokoju. Nie potrzebowałam przewodnika, bo znałam tą ruderę <bardzo drogą ruderę :D> jak własną kieszeń.
Szybko zmyłam makijaż, wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Wskoczyłam do wygodnego łóżeczka i poszłam spać, tak jak pozostali.
Nie wiem, kto ale i tak pożałuję, że budzi mnie w środku nocy! O co chodzi? A o to, że jest 2:04 a.m. a ktoś dobija się do mojego pokoju! Zabiję! A miałam taki fajny sen...już miałam całować się z jakimś przystojniakiem ale nieeee! Kogoś musi nieść -.-
Bardzo ale to bardzoooo niechętnie wstałam z ciepłego łóżeczka i poczłapałam się do drzwi. Otworzyłam je lekko, lecz ten ktosiek wtargnął do pokoju, przycisnął mnie do ściany i zachłannie wpił się w moje wargi.
***
Hue hue hue! Tak wiem, jestem wredna, że kończę w takim momencie ale...no dobra nic nie mam na swoją obronę :D
Party Hard na blogu bo dziś wybiło już 1000 wyświetleń bloga! Jeeee! Dziękuje! Za komentarze i za odwiedziny! Wstawię z tej okazji trochę zdjęć naszych lovelasków :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











