poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Rozdział dwunasty :]

Najpierw pobiegłam do parku. Przeszukałam cały ale nigdzie go nie było. Wybrałam jego numer telefonu ale nie odbierał. Yyych! Cholera!
Bezradna usiadłam na pierwszej lepszej ławce i schowałam twarz w dłonie.
A jak mu się coś stanie? On nie może...muszę go znaleźć! Muszę go znaleźć i powiedzieć mu że go kocham. Muszę.
Zdeterminowana wstałam z ławki i już chciałam iść, kiedy zauważyłam jakąś postać, która szybko idzie w moim kierunku. Z czasem dostrzegłam że to nie kto inny jak Harry.
Pewny siebie przystanął parę centymetrów ode mnie, chwycił moją twarz w dłonie i czule pocałował.
Przez chwilę nie wiedziałam co robić, tak mnie zdziwiło jego zachowanie. Ale zaraz się otrząsnęłam i odwzajemniłam pocałunek.
Całowaliśmy się może z 5 minut, może więcej...w każdym bądź razie kiedy się od siebie oderwaliśmy, popatrzyłam  na niego pytającym wzrokiem. Ten tylko się wyszczerzył.
-Znalazłem Cię!-powiedział dumny. Teraz patrzyłam na niego jak na idiotę.
-Ale to ja Cię szukałam!-zaprzeczyłam, na co się jeszcze bardziej wyszczerzył, jeśli to wg możliwe.
-Tylko Ci się tak zdawało!-i zadowolony z siebie objął mnie jednym ramieniem.
-Hazza, ja Cię nie ogarniam! Co to było?-wyswobodziłam się z jego uścisku.
-Oj no dobra. No to na początku byłem na serio wkurzony ale jak wyszedłem, to się rozchmurzyłem i zdałem sobie sprawę, że nigdy Klaudii nie kochałem. Wiedziałem, że pewnie będziesz mnie szukać, więc ja też spróbowałem Cię znaleźć. <wiem że zdanie bez sensu :D> No i Cię znalazłem i...no sama wiesz.-na to ostatnie, mimowolnie się uśmiechnęłam. :]
-A czemu mnie pocałowałeś?-dopytywałam, próbując powiedzieć to głosem obojętnym ale chyba mi nie wyszło.
-Bo zdałem sobie sprawę, że to Ciebie kocham. -szepnął cicho i spojrzał mi głęboko w oczy. Jak zobaczyłam tą zieleń, od razu przypomniały mi się oczy ze snu. Były identyczne. Jak by to on był tym "mężem". A może to on był?-Jak tylko nasze spojrzenia się spotkały, wiedziałem, że nie będziesz tylko siostrą mojej dziewczyny. A kiedy byliśmy razem w szafie i kiedy się pocałowaliśmy...w brzuchu wybuchały mi fajerwerki. W schowku mówiłem czystą prawdę. A teraz jestem pewien, że Cię kocham.-spojrzał na mnie z nadzieją.
Przez chwilę stałam jak sparaliżowana. Te słowa...on mnie też kocha!
-Ja rozumiem, że ty tego nie czujesz, ale jak odwzajemniłaś ten pocałunek, to miałem nadzieję że ty też coś do mnie czujesz.-trajkotał jak zegarynka, z prędkością światła.
Bez zastanowienia wpiłam się w jego usta, uciszając go przy okazji.
-Ja też Cię kocham.-szepnęłam tuż przy jego wargach i znów się w nich zatopiłam. Czułam jak uśmiecha się przez pocałunek.
-Mam pytanie-tym razem on przerwał-zostaniesz moją dziewczyną?-znów ta nadzieja przepełniała jego piękne zielone ślepka.
Szeroko się uśmiechnęłam na jego słowa i pokiwałam twierdząco głową.
-Jeszcze się pytasz? Oczywiście!-wykrzyczałam.
Dał mi soczystego buziaka w usta i wziął na ręce a potem zakręcił dookoła, jak pannę młodą.
-No to chodź!-zarządził.
-Gdzie?
-No jak to gdzie? Powiedzieć tym głąbom!-powiedział zadowolony.
Wziął mnie za rękę i pociągnął w kierunku domu.


***
I w końcu razem! Cieszycie się? Bo ja tak!!!
Sorka że taki krótki ale tylko tyle mi się udało na szybko przed wyjazdem. Jak może niektórzy czytali na moim drugim blogu- wyjeżdżam. Do Międzyzdrojów na około tydzień. Będę mieć tam laptopa ale wątpię żeby rodzice mi dali pisać -.- Ale jak tylko będę mieć chwilkę to obiecuję że będę pisać! :3
Kocham Was!!! xxx

sobota, 18 sierpnia 2012

Rozdział jedenasty :]

Siedziałam na ławce w ogrodzie i wpatrywałam się w małe oczko wodne za naszym domem. Prze de mną, w piaskownicy bawiły się dwa małe szkraby. Słońce lekko muskało moją skórę a w powietrzu można było wyczuć woń róż. Jest idealnie. Zdecydowanie tak.
-Wróciłem!-rozległ się głos mojego męża. Po chwili siedział już koło mnie i obejmował ramieniem. 
-I jak było na próbie?-zapytałam, patrząc w jego piękne zielone oczy.
-Śmiesznie. Niall jak zwykle głodny, zjadł Louis'owi marchewki. Boo Bear się wkurzył i zaczął rzucać w niego mikrofonami.-parsknął śmiechem.
-Tatuś! Tatuś wrócił!-rozległ się wesoły szczebiot Darcy-naszej córeczki. Po chwili była już na jego kolanach a Louis na moich. 
-Cześć Darcy! Cześć Lou!-przytulił dzieci. Chwilę z nimi porozmawiał i uciekły do zabawy. 
Znów mnie przytulił, spojrzał w oczy i złożył na moich ustach czuły pocałunek.

Gwałtownie zerwałam się z łóżka. Boże, coraz dziwniejsze sny mi się śnią. Ale najgorsze jest to, że nie wiem nawet kto był tym moim "mężem". Pamiętam tylko tą zieleń jego tęczówek. *-*
Dobra, to tylko sen! Nie ma co się rozczulać.
Kiedy się już ogarnęłam i ubrałam, zeszłam na dół. Rodziców jak zwykle już nie było. Może nie było by to dziwne, gdyby nie to, że z kuchni można było wyczuć jakieś wspaniałe zapachy.
Nie pewnie weszłam do pomieszczenia. Przy stole siedzią całe One Direction a moja siostra coś robi przy kuchence.
Oparłam się o framugę drzwi i przyglądałam się ich poczynaniom. Cała piątka było tak pochłonięta rozmową, że nawet mnie nie zauważyli a Klaudia stała odwrócona do nas tyłem.  
-Echem!-odchrząknęłam znacząco. W końcu 6 par oczy skupiło się na mnie i zaczęli świdrować mnie wzrokiem.
-O Andżela! Jak ty ładnie dziś wyglądasz.-nie czaruj Hazza, bo kolana się po de mną uginają :|
-Dziękuje.-mruknęłam i spuściłam głowę żeby nie zauważył moich rumieńców. Cholera! Nigdy się przecież nie rumieniłam...
-Dobrze że wstałaś. Śniadanie.-powiedziała wesoło siostra.
Przysiadłam się do stołu pomiędzy Lilo. Oczywiście nie obyło się bez znaczącego uśmiechu Liam'a.
-Przestań.-mruknęłam w jego kierunku.
-Ale co ja robię?-nadal ten głupkowaty uśmieszek.
-Nie udawaj głupiego i przestań.-rozkazałam.-Co dziś robimy?-zwróciłam się już do wszystkich.
-Lenimy się!-krzyknął Zayn.
Zjedliśmy śniadanie, to znaczy to co udało nam się podebrać Niall'owi, bo ten wziął wszystko i się podzielić nie chciał -.-
-Andżelika, możemy pogadać?-zapytała się nagle Klaudia.
-Jasne. Chodź na górę :)
Poszłyśmy do jej pokoju. Skulona usiadła na łóżku.
-Klaudia, co się stało?
-No bo...ja się zakochałam...-szepnęła a z jej oczu popłynęły łzy.
O.o Ja to już chyba zgłupiałam...
-Em, a co w tym złego? To dobrze, że zakochałaś się w Harry'm.-próbowałam powiedzieć radośnie, choć trudno było mi to powiedzieć.
-Nie, nie! To właśnie chodzi o to, że to nie w nim się zakochałam! 2 tygodnie temu poznałam takiego Greg'a. I to w nim się zakochałam!
Szczerzę? Miałam ochotę tańczyć makarene ze szczęścia! Wiem, że to nie w porządku wobec siostry ale jestem teraz po prostu cholernie szczęśliwa!
Zorientowałam się w końcu, że siostra oczekuję jakieś reakcji z mojej strony.
-Yyy...powinnaś mu to powiedzieć. Trzymać Cię na siłę nie może.-ale ze mnie egoistka. Za miast jej współczuć, to się cieszę. :|
-Masz rację. Idę i teraz mu to powiem.-powiedziała stanowczo i podreptała na dół.
Wzięłam z niej przykład i dołączyłam do chłopaków.
-Nie wiesz może o co chodzi?-zapytał Lou. No tak. To jego najlepszy przyjaciel, więc co się dziwić, że się martwi.
-Wiem. Ale wolę żeby sami powiedzieli.-mruknęłam.
Po 5 minutach rozległ się trzask drzwi. Wkurzony Harry wybył z domu i gdzieś pobiegł. Wszyscy posłali mi pytające spojrzenia, na co zerwałam się z kanapy i pobiegłam za nim.


***
Następny rozdział może jeszcze dziś. W Poniedziałek jadę nad morzę i zamierzam dodać parę rozdziałów, tak jakby za ten tydzień, w którym mnie nie będzie :)


wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział dziesiąty ***---***

Po wejściu do domu chłopaków, dziewczyny porwały mnie na górę i zamknęły w pierwszym lepszym pokoju- jak się okazało- Niall'a. 
-Co tam robiliście?-nie wytrzymała Danielle. 
-Siedzieliśmy.-odparłam wymijająco. Te walnęły Facepalm'a i pokręciły głowami z politowaniem. 
-Tylko?-spytała kpiąco.
-Ychym. 
-Uważaj, bo ci uwierzymy. A teraz gadaj.- rozkazała, a ja z rezygnacją zaczęłam opowiadać wydarzenia z szafy i i dzisiejsze. 
Po skończeniu mojej wypowiedzi, spojrzałam na moje towarzyszki, które wpatrywały się we mnie z niedowierzaniem. W końcu pierwsza otrząsnęła się Eleanor. 
-Pamiętasz jak mówiłyśmy, że się w nim zauroczyłaś?-spytała.
-Nooo, kojarzę.
-No to widzisz, myliłam się. Ty się w nim nie zauroczyłaś. Ty się w nim zakochałaś.-odparła dumna ze swojego odkrycia. 
-Prawda! Wpadłaś po uszy!-O! Perrie przemówiła. 
-Taaa i może frytki do tego?-zapytałam z sarkazmem. Choć jak tak dłużej pomyśleć, to...O KURWA!-Nie, to nie może być prawda.-I tak trzymałam się swojego.
-Mów co chcesz ale i tak to jest jasne jak słońce!-Oparła dumnie dziewczyna i wyszła z pokoju. Za nią postąpiła El i Dan. 
Czy to jest możliwe, żebym ja zakochała się w chłopaku mojej siostry? Ale ja nie mogę! Bo jak sama na to wpadłam, to chłopak mojej siostry...
Stałam tak osłupiała i myślałam nad tym co dalej zrobić z tym fantem.
-O tu jesteś! Wszyscy Cię szukamy.-powiedział Liam, który nie wiem skąd się przy mnie znalazł.- Coś się stało?-dopytał, widząc mój wyraz twarzy, który wyrażał ból. 
-Nie.-szepnęłam.
-Andżelika! Mi możesz powiedzieć wszystko.-zachęcił mnie.
-Moja koleżanka zakochała się w chłopaku swojej siostry. Co ma zrobić?
-A jak ma na imię ta koleżanka?
-A...melia...- głupia, głupia, głupia! 
-Amelia? No ok. Powinnaś powiedzieć mu o tym, bo on też coś do Ciebie czuję. A wtedy samo się już potoczy. 
-Aha.-mruknęłam , ale po chwili doszło do mnie co powiedział.-Skąd wiesz, że to ja?! 
-Amelia? Realy? Po za tym, tylko głupi nie widzi jak się na siebie patrzycie. 
-Czyli, że wszyscy już wiedzą?-jęknęłam.
-No chyba tak. Przynajmniej Zayn,Niall i Lou to się domyślają a Klaudia to nie.
-Właśnie Klaudia! Co z nią?
-Jak Harry dojdzie do wniosku, że bardziej kocha Ciebie, to ona nie może mu stanąć na drodze. Nie może go trzymać na siłę!-powiedział, jak by to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. 
-Taa, łatwo powiedzieć. Nic mu nie będę mówić. Nie zamierzam stawać im na drodze.-powiedziałam mijając go i kierując się do wyjścia, ale ten złapał mnie za nadgarstek. 
-Zrobisz jak uważasz, ale przemyśl to. Skąd możesz mieć pewność, że właśnie takim nie stawaniem na drodze nie skorzystasz z bardzo możliwe szansy na życie u boku loczka?-spytał patrząc mi w oczy.
-A skąd ta pewność, że właśnie takim wyznaniem, nie ośmieszę się? Że on mnie nie wyśmieje?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Myślałam, że zagnę go tym ale nie. 
-Nigdy nie ma tej pewności, ale czasem warto zaryzykować, by potem być szczęśliwym.-szepnął i wyszedł z pokoju. 
Znowu stałam osłupiona w bezruchu. "Nigdy nie ma tej pewności, ale czasem warto zaryzykować, by potem być szczęśliwym"- te słowa wciąż rozbrzmiewały w mojej głowie. 
Rozdarta zeszłam na dół i nie żegnając się z pozostałymi, wyszłam z domu. Przelotnie zauważyłam, że wszyscy zdziwili się moim zachowaniem, tylko Liam'a to nie poruszyło, bo z zadowoloną miną nadal wpatrywał się w ekran telewizora. Tsaa...zadowoloną miną...zadowolony, że namieszał mi w głowie -.- 
Szybko weszłam do domu i pokierowałam się do mojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko a z oczu popłynęły mi łzy. Ale to nie były łzy złości, lub smutku. Nie. To łzy bezsilności. 
Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć ale na marne, bo przed oczami miałam wciąż ciąg słów. A mianowicie "Nigdy nie ma tej pewności, ale czasem warto zaryzykować, by potem być szczęśliwym"...


***
Nic mi nie wychodzi! Do dupy rozdział, tak samo jak na moim drugim blogu. 
Ja chciałabym powiedzieć, że ona w poprzednim rozdziale tak dokładniej nie przyznała mu się że się w nim zakochała tylko, że coś do niego czuję :) Tak żeby było jasne. :> Dziękuje każdej osobie, która komentuję! Naprawdę. Te parę słów a tak cieszy i daję wenę...
Kocham Was :> 

niedziela, 12 sierpnia 2012

Rozdział dziewiąty :)

*Przypomnienie*
-No to sobie chwilkę tu posiedzimy.-powiedział zadowolony Harry.
-Coś ty taki zadowolony z tego powodu?-zapytałam chyba nieźle się krzywiąc, bo się roześmiał.
-Przynajmniej, ty ze mną będziesz.


Spojrzałam na niego karcąco i usiadłam w koncie. On poszedł w moje ślady i przysiad koło mnie.
Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam. 
-Coś nie tak?- zapytał wyraźnie zmartwiony.
-Nie, tylko...a z resztą nie ważne.
Przez chwilę siedzieliśmy w ciszy. Loczek chciał coś powiedzieć, ale tylko otwierał usta i je zamykał.
W końcu nie wytrzymałam.
-No wyduś to z siebie!
-Ale nie wiem jak to ująć...
-Najlepiej prosto z mostu :)
-Czy ty coś do mnie czujesz?
Na początku myślałam, że to jakiś żart, ale jak zobaczyłam jego nadzwyczaj poważny wyraz twarzy- zmieniłam zdanie. 
-Skąd to pytanie?- zapytałam starając nie patrzeć mu w oczy. 
-Chciałbym wiedzieć.-wzruszył ramionami.
Pff! I co mam mu powiedzieć? Tak, Harry! Straciłam dla Ciebie głowę i liczę,że zerwiesz z moją siostrą i będziemy żyć długo i szczęśliwie? Bitch Please! :| 
-To nie ważne- powiedziałam z kamienną twarzą. Odwróciłam głowę w przeciwnym kierunku i podciągnęłam nogi pod brodę. 
-Dla mnie ważne. Ale twoje wykręcanie się od odpowiedzi, uznaję za odpowiedź twierdzącą.- nie widziałam jego wyrazu twarzy, ale dałabym sobie głowę uciąć, że się uśmiecha. :]
-No i co z tego? To co ja czuję jest nie ważne. Najważniejsze jest to, że się kochacie z Klaudią i jesteście szczęśliwi. Ja wam tylko z moimi durnymi uczuciami zawadzam.-szepnęłam, ukrywając twarz w kolanach. On przysunął się do mnie jeszcze bardziej i objął ramionami.
Pochylił się lekko i szepnął mi do ucha:
-Uwierz, ty też nie jesteś mi obojętna.- I lekko musnął swoimi gorącymi ustami mój policzek a mnie przeszedł przyjemny dreszcz.- Jesteś dla mnie bardzo ważna.- i znów lekki pocałunek oraz dreszcz od stóp do czubka głowy.-Nawet nie wiesz jak ważna.
Zdezorientowana odwróciłam głowę w jego stronę a on wykorzystując okazję, wpił się w moje lekko rozchylone wargi. Zaskoczona odwzajemniłam pocałunek, ale na szczęście po chwili się opamiętałam i go od siebie odsunęłam. 
-Nie możemy. To jest nie fair wobec Klaudii. Po za tym, ty z nią jesteś...-powiedziałam, patrząc się w jego oczy w których dostrzegłam...ból? Ból za odtrącenie? <?> 
-Czemu to wszystko jest takie skomplikowane?-szepnął chyba sam do siebie 
-O czym ty mówisz?- zapytałam zdziwiona.
-O tym, że niby kocham Klaudie a jak widzę Was dwie to do Ciebie mam ochotę podbiec, przytulić i pocałować. Jak jesteście smutne, to Ciebie chcę pocieszyć i ochronić przed wszystkim co złe. A najgorsze jest to, że ja nad tym nie panuję! Musze dwa razy pomyśleć, zanim coś zrobię...-patrzyłam na niego jak na jakiegoś psychola, który uciekł z psychiatryka. 
Uratował mnie dźwięk otwieranych drzwi. Po chwili do schowka weszli nasi przyjaciele i spojrzeli na nas jak na z innej planety.
Dopiero po chwili skapłam się, że nadal jesteśmy przytuleni. Harry chyba tez to zauważył i zwolnił uścisk. 
-Co robiliście?- spytała podejrzliwie siostra.
-Nic, tylko było mi zimno więc Harry mnie przytulił.-no głupszej wymówki nie mogłam wymyślić. -.- W pomieszczeniu jest chyba z 30 stopni -.- 
Hazza popatrzył na mnie karcąco i pokręcił głową ze zrezygnowaniem,  za co dostał sójkę w bok. 
Wyszliśmy ze sklepu i w końcu pojechaliśmy do domu. 


***
Ta da! I oto następny rozdział. :D Taaa już widzę wasz "entuzjazm" -.- 
Mam prośbę. Niech każdy kto przeczyta ten rozdział, skomentuje. Bo w ankiecie jest 16 osób a komentuje góra 7. :| Proszę *-* 
5 kom.=NN :)



piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział ósmy *-*

*Przypomnienie*
Bardzo ale to bardzoooo niechętnie wstałam z ciepłego łóżeczka i poczłapałam się do drzwi. Otworzyłam je lekko, lecz ten ktosiek wtargnął do pokoju, przycisnął mnie do ściany i zachłannie wpił się w moje wargi.


W ciemności mogłam tylko zauważyć jego bujne loki i zielone oczy.
-Harry?-zapytałam szeptem.
-Witaj-wymruczał mi do ucha- muszę Ci coś powiedzieć.
-Tak?-zachęciłam go.
Chociaż było ciemno jak w dupie u murzyna i tak widziałam te iskierki tańczące w jego źrenicach.
-Andżelika, bo ja Cię...
-WSTAWAJ!!!
Szybko zerwałam się z łóżka nie ogarniając jeszcze wszystkiego. Pośpiesznie rozglądnęłam się po pokoju, próbując sobie to wszystko ułożyć.
W pokoju znajdował się Lou i Harry. Przez okno wpadały pojedyncze promienie słońca.
W takim razie, to wszystko musiało być tylko snem. Ja wcale nie całowałam się z Hazzą a on nic mi nie chciał powiedzieć. Oh.
Nerwowo przeczesałam włosy palcami i spojrzałam pytająco na chłopców.
-Jest już 10. Wstawaj :)-powiedział loczek i wziął Lou pod rękę by opuścić mój pokój.
Kiedy się ogarnęłam i ubrałam zeszłam na dół gdzie byli już wszyscy oprócz mojej siostry.
-Ładnie wyglądasz.-pochwalił mnie Harry i puścił oczko za co posłałam mu ciepły uśmiech.
Po chwili na dół zeszła Klaudia i mogliśmy zacząć jeść. To znaczy tak czy siak zaczęlibyśmy jeść, bo Niall jak to określił "Jest głodny". -.- A kiedy to on nie jest głodny? -.-
Zjadłam tylko jednego naleśnika, bo za nic nie mogłam nic przełknąć. Cały czas myślałam nad dzisiejszym snem. Pff, jeszcze tego mi brakowało, aby ON mi się zaczął śnić. Najbardziej mnie gnębi co on chciał mi powiedzieć. On mnie co? Yyy, czy oni nie mogli przyjść dosłownie minutkę później?! Czy ja ta dużo wymagam?!
-Czemu nic nie jesz?-wyrwał mnie z zamyśleń Liam.
-Nie jestem głodna.-odparłam.
-A może jeszcze masz mdłości? Yyyych! A MOŻE TY JESTEŚ W CIĄŻY???-Niall swoim odkryciem tak się przeraził, że aż wypluł ledwo przeżutego naleśnika za Zayn'a.
Ja tylko walnęłam rasowego facepalm'a. Jak on coś palnie!
-Niall, ciekawa jestem jakim cudem mogłabym zajść w ciąże???-zwróciłam się do blondyna wybałuszając oczy ze "zdziwienia".
-No wiesz, ten, myślałem że Cię w szkole o tym uczyli-wymamrotał i wstał od stołu- ale jeśli nie, to Ci pokaże <obrazek>.
Jebłam. Po prostu, najprościej na świecie jebłam na ten widok.  <...>
-Emm, Niall. Tylko jest jedno ale. Bo wiesz...CZY JA CI KURWA WYGLĄDAM NA WIATROPYLNĄ???!!!-wydarłam się najgłośniej jak potrafię, tak że chyba wszystkie Keviny w obrębie 1000 km się wystraszyły.
-Co?-zapytał wyraźnie zbity z tropu.
-Niall, idioto! Jak ona może być w ciąży jak...-zaczęła Danielle ale jej przerwałam.
-Dobra, nie kończ! Niech on sam się czasem pochwali IQ -.-
-Aha-tylko tyle wymamrotał i z miną pięciolatka, który nie dostał słodyczy podszedł do lodówki. I jak tu go nie kochać?! No nie da się...
-Aaaaaa! Ludzie! Straszne rzeczy!!!!-wydarł się niebieskooki. Wszyscy jak na komendę poderwali się z miejsca i ruszyli w jego kierunku.
-Jedzenie się skończyło.-szepnął Niall, bliski płaczu.
Nie śpię dopiero od godziny a to już mój drugi facepalm. Boże widzisz i nie grzmisz!
-Niall, na co panikę siejesz?-zapytała Eleanor z miną taką samą jak ja i zresztą wszyscy pozostali.
-No bo tu trzeba panikować!- wyszeptał załamanym głosem.
-Dobra ludzie, jedziemy do supermarketu.-powiedział już zirytowany Lou, biorąc kluczyki.
Wsiedliśmy posłusznie do vana <jak my się tam wszyscy zmieściliśmy to nie wiem> i podjechaliśmy do najbliższego sklepu. Ledwo Lou zaparkował a blondyn wyszczelił  jak burza i popędził po wózek.
Pakowali dosłownie wszystko do wózka ale to wszystko. Ja nie wiem bo co im tyle.
Szłam z samego tyłu razem z loczkiem. Nie wiem kiedy oboje się poślizgnęliśmy i wpadliśmy na półkę z sokami. Oczywiście wszystko się rozbiło i wylało. Pozostali jak na komendę obrócili się w naszy kierunku i zaczęli się z nas brechtać. Jaaasneee! Przyjaciele, to się nazywają -.- Zamiast pomóc, to stoją i się lumpią -.-
Widziałam tylko czubki butów jakieś kobiety, która wskazała na mnie i Harr'ego i powiedziała, że mamy to sprzątać. Ja jeszcze nie ogarniałam wszystkiego ale poszłam za loczkiem do jakiegoś składziku, po mopy.
-O co my się tak właściwie poślizgnęli?-zapytałam.
-A bo ja wiem...-wzruszył ramionami.
Chwyciliśmy za mopy i chciałam otworzyć drzwi, ale nie mogłam.
-No drzwi otworzyć nie możesz?-zapytał drwiąco.
-Jak taki mądry jesteś, to sam otwórz.
Podszedł do nich i...prr! Kicha. Świetnie -.- zatrzasnęliśmy się.
Sięgnęłam po telefon ale odpowiedział mi tylko dźwięk oznajmiający brak sygnału. To samo zrobił mój kompan, lecz po jego minie wywnioskowałam, ze brak rezultatów.
-No to sobie chwilkę tu posiedzimy.-powiedział zadowolony Harry.
-Coś ty taki zadowolony z tego powodu?-zapytałam chyba nieźle się krzywiąc, bo się roześmiał.
-Przynajmniej, ty ze mną będziesz.


***
Wiem, zjebałam końcówkę ale się śpieszyłam, żeby mi bateria nie padła bo mi się podłączyć nie chcę :D Kocham Was!
5 komentarzy= NN :)


czwartek, 9 sierpnia 2012

Rozdział siódmy :)

-Może będziecie nocować u nas, co dziewczyny?-wypalił nagle Lou.
Właśnie siedzieliśmy przed TV i oglądaliśmy jakiś durny program.
-My możemy- odpowiedziały równo Dan, El i Perrie.
Ja tylko nie pewnie popatrzyłam na siostrę, która znów patrzyła na mnie.
-Możemy się spytać...- powiedziała Klaudia nie odrywając wzroku ode mnie, na co pokiwałam energicznie głową.
-To może my pójdziemy do domu i się spytamy, i jak by co to weź niemy rzeczy na zmianę i przyjdziemy?-zapytałam i poderwałam się z miejsca. W moje ślady udała się siostra i razem wyszliśmy z domu.
Szłyśmy w ciszy. Jakoś nie miałyśmy o czym rozmawiać, co jest dziwne, bo nigdy nam nie brakowało tematów do rozmów. Teraz widać jak się oddaliłyśmy. Soł sat, bat tru :<
Zerknęłam na moją towarzyszkę, ale ta szła dumna przed siebie. Hmm, ma z czego być dumna. Jest mega ładna, zgrabna, z charakteru też raczej przyjemna i jak by tego było mało to ma jeszcze niesamowitego chłopaka.
A ja? Brzydka, gruba...no dobra bez przesady ale i tak grubsza od niej. Jeszcze wredna i wg okropna. Chłopaka nie mam...jeszcze można dodać że jestem szmatą. No bo w końcu, całowałam się z zajętym facetem. I to jeszcze zajętym przez moją siostrę...super! Teraz mi się wzięło na wyrzuty sumienia :/
-Andżela?-ktoś powiedział moje imię. Chwilę mi zajęło, żeby się skapnąć, że to Klaudia.
-Tak?-spytałam, niepewna. No bo, skąd mi wiedzieć co jej do głowy przyszło.
-Przepraszam.-szepnęła.
Chwila. Chyba nie ogarniam. Za co ona mnie do cholery przeprasza?
-Emm, a możesz jaśniej? Za co przepraszasz?-popatrzyłam na nią z niedowierzaniem.
-Za to, że pozwoliłam abyś my się od siebie tak oddzieliły.-mówiła ze spuszczoną głową.
-Ale, to nie twoja wina. Ja też na to pozwoliłam.
-Ale, jak jeszcze nie było Harr'ego i reszty, to nasze życie wyglądało zupełnie inaczej. Teraz tylko z nim spędzam czas a nawet zapomniałam o tobie.
-Może i nie jesteśmy tak blisko, ale ja nie żałuję. Cieszę się, że poznaliśmy tą bandę kretynów. Oni są świetni, a między nami jeszcze nic straconego!
-Czyli nie jesteś zła?-spytała, upewniając się nie wiem po co.
-Nie mam na co! A tak właściwie, jak ci się układa z Hazzą?- musiałam zadać to pytanie.
-A jak ma się układać? Jest dobrze.
-Ale kochasz go?-dopytywałam.
-Tak. Chyba tak. Przy nim czuję się tak bezpiecznie i...dobrze.- odpowiedziała widocznie zadowolona ze swojej wypowiedzi.
-To tak jak ja!-chciałam powiedzieć, ale w ostatniej chwili ugryzłam się w język. I to chyba za mocno. Ałłł!
-To dobrze.- wyszeptałam z obolałym językiem. Dobrze mówią, że prawda jest bolesna. :<
Ale teraz przynajmniej wiem, żebym się nie wtryniała do ich związku. To co dzisiaj się wydarzyło to jest pierwszy i ostatni raz, definitywnie. Skoro jest im dobrze, to ja tam nie jestem potrzebna. Nawet jeśli kiedy go widzę z moją siostrą moje serce krwawi. Boże! Mówię jak bym się w nim zakochała! A to jest absurd!
-Ale, chwila, chwila! On nie powiedział, że ją kocha. Może jest nadzieja?-Coś mi szeptało w głowie.
Co? Jaka nadzieja. Nic z tego bejbe, opamiętaj się!
W końcu doszłyśmy do domu.
-Hej mamo, hej tato!-rykłyśmy równocześnie, jak to miałyśmy w zwyczaju.
-Cześć dziewczynki!- odrzekł tata wychodząc z salonu.
Ktoś mnie szturchnął w ramie. Odwróciłam się w stronę winowajcy i zobaczyłam, że Klaudia daję znać, że ona to załatwi. Tak więc poszłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować rzeczy. Jeśli ona urabia rodziców, to jest pewne że się zgodzą. :D
Po chwili dołączyła do mnie siostra z dumną miną.
-I?- zapytałam odruchowo, choć znałam odpowiedź doskonale.
-I za 5 minut wychodzimy!- rzekła na odchodnym.
Równo 5 minut później byłam na dole pod drzwiami. Szybko wyfrunęłyśmy z domu i biegiem udałyśmy się do willi chłopaków.
Wbiegłyśmy jak burza <nie zapominając o efektownym wejściu oczywiście> i rzuciłyśmy się na kanapę tak że aż Niall spadł na podłogę. Cza było nie siedzieć z kraja :D
-To każda śpi ze swoim chłopakiem a ty Andżelika śpisz w gościnnym.-odrzekł jak zwykle trzeźwo myślący Daddy.
-Spoko.-powiedziałam, po czym udałam się do mojego tym czasowego pokoju. Nie potrzebowałam przewodnika, bo znałam tą ruderę <bardzo drogą ruderę :D> jak własną kieszeń.
Szybko zmyłam makijaż, wzięłam prysznic i przebrałam się w piżamę. Wskoczyłam do wygodnego łóżeczka i poszłam spać, tak jak pozostali.

Nie wiem, kto ale i tak pożałuję, że budzi mnie w środku nocy! O co chodzi? A o to, że jest 2:04 a.m. a ktoś dobija się do mojego pokoju! Zabiję! A miałam taki fajny sen...już miałam całować się z jakimś przystojniakiem ale nieeee! Kogoś musi nieść -.-
Bardzo ale to bardzoooo niechętnie wstałam z ciepłego łóżeczka i poczłapałam się do drzwi. Otworzyłam je lekko, lecz ten ktosiek wtargnął do pokoju, przycisnął mnie do ściany i zachłannie wpił się w moje wargi.


***
Hue hue hue! Tak wiem, jestem wredna, że kończę w takim momencie ale...no dobra nic nie mam na swoją obronę :D
Party Hard na blogu bo dziś wybiło już 1000 wyświetleń bloga! Jeeee! Dziękuje! Za komentarze i za odwiedziny! Wstawię z tej okazji trochę zdjęć naszych lovelasków :D



poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Rozdział szósty *-*

*Przypomnienie*
-A darzysz kogoś mocniejszym uczuciem?-szepnęłam odwracając głowę w jego stronę, co było błędem, bo jak tylko ujrzałam jego piękne zielone oczy, od razu się zatraciłam.
-Nie wiem. Nie potrafię stwierdzić...-szepnął przysuwając się tak, że dzieliły nas tylko minimetry.
I stało się coś co nigdy nie powinno...


Nawet nie potrafię stwierdzić kiedy nasze usta się złączyły. To działo się tak szybko. Najpierw lekkie muśnięcie a potem już tylko nasze języki tańczyły dziki i namiętny taniec. Nie panowałam nad sobą. Nie potrafiłam się oderwać. Wiem, że źle robię i powinny mnie dręczyć wyrzuty sumienia, ale to się nie dzieję! Baa! Nawet mi się to podoba.  
-Andżelika! Ogarnij się! Właśnie całujesz się z chłopakiem twojej siostry!-coś mi krzyczało w głowie. 
Resztkami sił udało mi się zakończyć ten pocałunek. Odsunęłam się od niego na ile mi pozwalała ciasna szafa.
-To nigdy nie powinno się zdarzyć!-wykrztusiłam.
-Tak wiem ale ja...ja musiałem! To było silniejsze ode mnie!-wyszeptał, dotykając ust.
-Bożee! No po prostu fantastycznie!-wykrzyczałam bliska już płaczu. No po prostu czułam jak litry słonych łez napływają mi do oczu.
-Ej, spokojnie. Przecież nic się nie stało. Jak ktoś ma tu się obwiniać to ja!
-Tak? No ja jestem innego zdania! 
-Andżelika, popatrz na mnie!-chwycił moją twarz i obrócił w swoją stronę- nie obwiniaj się! To nie jest twoja wina! Zawsze możemy zapomnieć o wszystkich wydarzeniach w tej szafie.
-Dobra. Puśćmy to w zapomnienie.
I znów się zaczął przybliżać.
-Ej! Mieliśmy puścić w zapomnienie!-dodałam oskarżycielskim tonem.
-Owszem. Ale wydarzenia z tej szafy, a że jeszcze z niej nie wyszliśmy no to...-i nie do kończył, bo wpiłam zachłannie się w jego usta. Pocałunek z Harry'm, to najlepsze co może być. Moi byli się przy tym kryją.
W tym pocałunku było tyle namiętności. To jest niesamowite, że niby nic takiego a tyle w tym uczucia. 
Niestety <albo i nawet dobrze>  usłyszeliśmy kroki. Szybko się od siebie oderwaliśmy i właśnie w tym momencie wyłoniła się postać Perrie i reszty.
-20 minut minęło. Możecie wyjść.-oznajmiła niby obojętnie, ale w jej głosie można było wyczuć nutkę zaciekawienia.
Wstałam z Hazzy i wyszłam z tego pięknego miejsca. Kto by pomyślał, że szafa w pokoju Harolda okaże się najprzyjemniejszym miejscem w jakim kiedykolwiek byłam. :D 
Zaczęliśmy wychodzić z pokoju jak poczułam jak ktoś mnie łapie i przyciska do ściany.
-To tak na pożegnanie.-szepnął i dał mi soczystego całusa w usta. I odszedł. Tak, to oczywiście był Hazza, który odszedł i zostawił mnie samą. Samą z moimi myślami. 
Nadal nie rozumiem czemu ja nie mam wyrzutów sumienia. Zero poczucia winy, zero obrzydzenia do swojej osoby. Nic. A czuję, że jeżeli taka sytuacja by się mogła powtórzyć, to bym skorzystała. O.o Dziwna jestem. 
Zeszłam na dół do pozostałych i jak się okazało, to chyba źle zrobiłam. 
Liam siedział pod stołem z nogami podkurczonymi i bełkotał coś w stylu "łyżki to zło" i takie tam. Niall latał po schodach z góry na dół z marchewkami. Lou znowu chyba gonił Niall'a a lakierem do włosów. A Zayn gonił Lou w koszulce w paski krzycząc coś o tym by mu oddał lakier do włosów. 
Perrie, Eleanor i Danielle jak gdyby nigdy nic jadły kanapki. A Hazza w koncie obściskiwał się z moją siostrą. Nie mogąc patrzeć na ten obraz <szczególnie ostatni> delikatnie usiadłam na kanapie. <czyt. walnęłam się na nią całym moim tłustym dupskiem i rozłożyłam jak długa <nie>chcący wytrącając nogą kanapkę Eleanor z rąk>. 
-CO ROBIMY???-wydarłam się najgłośniej jak mogłam tak że aż wszyscy przestali wykonywać swoje jak że ciekawe i ważne czynności. 
Lou od razu do mnie podbiegł i się na mnie rzucił jak ciężki i długi. Zaraz po nim powtórzyli tą czynność Harry, Niall i cała reszta tak że wyszła kilku tonowa kanapka. 
-Oddychać!-wyjęczałam z samego spodu.
-Niall bież tą girę z mojej twarzy.- wyjękolił Daddy. 
-Ale ja mam nogę pomiędzy nogami dziewczyn!
Otworzyłam w końcu oczy i zauważyłam że nad moją twarzą jest twarz Harr'ego. Jemu to jak widocznie nie przeszkadzało. Rozglądnął się na wszystkie strony <znaczy na ile pozwalał mu tyłek Zayn'a> i widząc że nikt nam się nie przygląda po prostu mnie pocałował!
A ja jak głupia to odwzajemniłam.
-Nie jesteśmy już w szafie!-szepnęłam.
-Oj tam, oj tam!-i znów to zrobił. 
-Ej ludzie! Nie uważacie, że moglibyśmy wstać?-wybełkotała Danielle.
-Noooooo!-odparliśmy chórem. 
Jak tak, to tak. Przekręciłam się tak że spadłam na ziemie a oni na mnie -.- 
Nie ta miało być! To ja teraz miałam być na samej górze a nie! 
-Ałł!-tylko tyle można było usłyszeć w całym pokoju. 


***
I jest rozdział szósty! Też się cieszę! Dziękuje za wszystkie ciepłe słowa :***
5 komentarzy=NN

niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział piąty :)

Tomlinson tak się wymądrzał a gra jak kaciała. Ja przeciwnika widziałam tylko w Perrie. Skubana! Nie powiedziała że dobrze gra...
-I co Andżeliko, mój największy przeciwniku- odezwała się słodkim głosikiem blond dziewczyna zwana Perrie Edwards. Tak słodkim, że aż lepkim.- jakie mam Ci dać zadanie?
-Perrie, Perrie, Perrie- powiedziałam, lekko kiwając głową z politowaniem- jeszcze gra się nie skończyła!
Nasze rozgrywki trwały jeszcze dobre pół godziny i zwycięzcą okazał się nie kto inny jak...tak dobrze słyszycie! Dziewczyna Malika! -.- Niby łeb w łeb a na koniec mnie rozgniotła! Nie doceniałam tej "niewinnej " dziewczyny.
-Spokojnie, i tak nie sądziłam że tak dobrze grasz. Skąd tak wymiatasz?-zapytała po skończonej grze.
-Tatuś- powiedziałam słodziutko.
-Ale wiesz co? Mam już zadanie! A mianowicie JA łącze Was w pary i zamykam w szafie na 20 minut. Ja z Zayn'em <oczywiście-.- > będziemy Was pilnować- odparła dumnie ale jednocześnie głupkowato się do mnie uśmiechając. <?>
-Taaaaak! Już widzę jak będziecie pilnować! Tylko proszę nas nie PILNOWAĆ na kanapie.- Kto jak kto ale Lou sobie nie mógł odpuścić żadnej docinki. Jeszcze tak fajnie podkreślił to słowo PILNOWAĆ, że już nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem na co blondyna razem z mulatem, skarcili mnie i marchewko-pożeracza wzrokiem.
-Ha ha ha bardzo śmieszne! Czujecie ten sarkazm?-odpyskowała ironicznie- Za karę będziesz siedzieć w szafie z Niall'em!
Uuuuu cios poniżej pasa!
-Co?! Ale on puszcza bąki! A nażarł się jeszcze wszystkiego, że...że...ale-jąkał się zdruzgotany.
-Ale o co chodzi?-wydobył się z kuchni blondyn i posłał nam niewinne spojrzenia. Lou tylko spojrzał na niego z rozpaczą po czym gdzieś wybył.
-Dobra, bez owijania w bawełnę! Lou- Niall, Liam-Klaudia, Eleanor-Danielle- i tu Perrie zatrzymała się i spojrzała cwaniacko na mnie- Andżelika-Harry!
Cco? Czy ją już do końca powaliło? No kurcze, pewnie jakbym nic im nie mówiła to by nie było takich sytuacji jak dzisiaj. Byśmy sobie żyli spokojnie z dala od siebie i git! Ale nieee! Tobie się na spowiedzi zachciało u księdza Perrio-Eleanoro-Daniello! Oczywiście! -.-
Nie pewnie spojrzałam na Harr'ego. Jego mina przedstawiała typowego Poker face'a. No cóż...chyba też nie skaczę ze szczęścia jak ja. Szybko odwróciłam wzrok z loczka na winowajczyni tego wszystkiego i posłałam jej śmiertelne spojrzenie, na co się jeszcze szerzej wyszczerzyła.
Teraz znów spojrzałam na Klaudie, żeby zobaczyć jej reakcje. A ona wydawała się po prostu znudzona! Rozumiecie? Jej siostra będzie zamknięta w ciasnej szafie z jej chłopakiem przez całe 20 minut i ona nie będzie wiedzieć co robią, o czym gadają i wg, a ona wygląda jak by miała na to wszystko delikatnie mówiąc wyjebane!
-Teraz możecie mnie zamykać!-wydarł się Lou dziwnym głosem. Odruchowo spojrzałam w jego stronę i wybuchłam niekontrolowanym i niepohamowanym śmiechem. Bo mianowicie nie wiem jak i skąd ale miał na twarzy maskę gazową i po prostu wyglądał w niej przekomicznie! Hahahahaha jak by mu łeb serpentyną napchali i do gęby rurę od odkurzacza przyczepili! Hahahaha
-Dobra, skoro już jesteście przygotowani- tu znacząco Perrie spojrzała na pasko-maniaka- to włazić do szafy!
Potulnie ruszyliśmy za nią. Najpierw zamknęła dziewczyny, potem siostrę i Liam'a, tych dwóch przygłupów i na końcu w szafie Harolda mnie i jego.
Najpierw on wszedł i rozkraczył się tak, żebym ja mogła usiąść mu pomiędzy nogami, bo tylko na taką pozycje wystarczało miejsca.
-No to widzimy się za 20 minut- zaświergotała blond dziewczyna i nas zamknęła.
Przez dłuższą chwilę, można było usłyszeć nasze oddechy i przyśpieszone bicie serca <nawet nie wiem czyjego>.Nikt jakby nie miał odwagi nawet się ruszyć. Nie powiem że było mi wygodnie. Tak fajnie, cieplutko. I jeszcze mogłam wyczuć te jego perfumy i po prostu cud miód i orzeszki *-*
Lecz po chwili przypomniałam sobie że to chłopak mojej siostry i otrzeźwiałam.
-Andżela? Dlaczego tak mnie unikałaś?- wypalił nagle Hazza.
-A dlaczego ty mnie?
-Ja cię nie unikałem!-zaprzeczył szybko na co tylko prychnęłam.
-Nieeee, wcale! A tak na serio to tak jakoś Ci się chyba wydawało...-szepnęłam.
-Nie! Nie wydawało mi się! Inaczej obchodziłaś się z resztą niż ze mną!-powiedział jakby oskarżycielskim tonem.- A ja Cię naprawdę lubię.-dokończył ledwo słyszalnie.
-Też Cię lubię. Jesteś świetnym facetem!
-Dziękuje, a ty jesteś świetną dziewczyną- nawet go nie widziałam a wiem że się uśmiechał.
-Kochasz moją siostrę?-wyrwało mi się. Chyba go nieco zdziwiłam tym pytaniem ale odpowiedział.
-Hmmm, szczerzę?
-Oczywiście.-mruknęłam.
-Kochać to chyba za dużo powiedziane. Aby miłość powstała, musi się rozwijać, dojrzewać. A pomiędzy nami ani nie było na to czasu ani chyba też chęci z jej strony. Ale czuję coś do niej, tym nie zaprzeczę.-powiedział całkiem szczerze i otwarcie. Wow.
-A darzysz kogoś mocniejszym uczuciem?-szepnęłam odwracając głowę w jego stronę, co było błędem, bo jak tylko ujrzałam jego piękne zielone oczy, od razu się zatraciłam.
-Nie wiem. Nie potrafię stwierdzić...-szepnął przysuwając się tak, że dzieliły nas tylko minimetry.
I stało się coś co nigdy nie powinno...


***
Ta da!!! I jest piąteczka! Jak wam się podoba? Chyba nie źle! Dziękuje za komentarze i ciepłe słowa. Kocham Was! xxx
5 kom= NN :)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Rozdział czwarty :**

Po naszych udanych zakupach poszłyśmy do domu chłopaków, bo "jest bliżej"...:D
Tak na serio, to chcemy im zagracić dom! Torby się gdzieś w kąt rzuci a niech oni sprzątają...tak wiem! Wredne jesteśmy!
Zrobiłyśmy efektowne wejście <czyt. z buta w drzwi> i rzuciłyśmy torby z zakupami na kanapę. To znaczy na kanapie siedzieli chłopcy z siostrą więc...w każdym razie byli wkurzeni.
-Gdzie byłyście?- zapytał głupkowato Niall. -.-
-A gdzie mój drogi Niallerku mogłyśmy być? No rozglądnij się.-powiedziałam łagodnie.
-Hmmm nie wiem gdzie, ale na pewno nie w spożywczym. A szkoda bo lodówka jest pusta...
-Czy ty jesteś głupi czy udajesz?- zapytała Perrie głupkowato się uśmiechając w kierunku Zayn'a.
-Niee, ale do tego spożywczego to mogłybyście iść...-wymamrotał.
-Co robicie?-zmieniłam temat.
-Oglądamy film, który się kończy i jak się już skończy to będziemy oglądać następny.- odpowiedział Lou zajadając się żelkami Niall'a za co dostał z łapę.
-Aha -.-
-To my może weźmiemy coś do jedzenia i się przyłączymy?-zaproponowała Eleanor.
-Dobry pomysł, tylko najpierw poszłybyście do spożywczego..
-NIALL! JESZCZE RAZ USŁYSZĘ COŚ O SPOŻYWCZYM A CI PRZYPIERDOLĘ!!!- wydarłam się na niego i poszłam z dziewczynami do kuchni. Zrobiłyśmy po misce popcornu na dwie osoby <przykro mi Niall> i wróciłyśmy do nich. Dziewczyny szybko pobiegły i "przypadkiem " zajęły takie miejsca, że mi zostało tylko koło Harr'ego. I to tak że jeszcze będziemy w parze -.- Dzięki dziewczyny. Na prawdę.
Posłusznie zajęłam swoje miejsce przelotnie uśmiechając się do chłopaka na co odwdzięczył się tym samym. Ustawiłam miskę pomiędzy nami i przeczytałam napis na ekranie.
Świetnie! " Droga bez powrotu"- horror. JA SIĘ PANICZNIE BOJĘ HORRORÓW!!!
Już po 10 minutach ściskałam poduszkę.
-No Andżeliko! Nie mów, że się boisz?!-zapytał cwaniacko Lou, na co wystawiłam mu język.
-Ona się strasznie ich boi.-powiedziała po cichu Klaudia, która chyba też odważna nie była.
Nagle poczułam, że ktoś obejmuję mnie ramieniem. Zdezorientowana popatrzyłam na wszystkie strony. Jak że moje zdziwienie było wielkie, kiedy uświadomiłam sobie że to Harry.
Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Jak się boisz, to możesz się przytulić.-szepnął.
Ja nawet nie panując nad swoimi ruchami, od razu się w niego wtuliłam. Czułam się w tedy tak dobrze, bezpiecznie...jak by tu właśnie było moje miejsce...STOP! Mówię jak bym coś do niego czuła! A to tylko kolega!
W pewniej chwili obaj sięgnęliśmy do miski w tym samym czasie i nasze dłonie się dotknęły a po mnie przebiegł przyjemny dreszcz. Znowu. Szybko odsunęłam rękę i wtopiłam wzrok w ekran.
Do końca filmu czułam wzrok chłopaka na sobie, lecz ja usilnie wgapiałam się w film.
Kiedy tylko ujrzałam napisy końcowe, jak z procy się poderwałam i poszłam do łazienki. Zamknęłam się i zjechałam po ścianie.
-Co się ze mną dzieje?- zadawałam sobie to pytanie w myślach. No co? Może to faktycznie zauroczenie? Jeśli tak, to nie pozostaję nic innego jak to przeczekać...
Przemyłam jeszcze twarz zimną wodą i wyszłam pewnym krokiem do reszty. Dziwne. Wszyscy siedzieli przy stole a na środku były karty...spojrzałam pytająco po nich na co Lou aż się zerwał.
-Czekamy na Ciebie! Będziemy teraz grać w karty a zwycięzca będzie mógł wymyślić jedno zadanie do wykonania przez dane osoby. I grasz z nami! Nie przyjmuję odmowy!
-A mogę chociaż wiedzieć w co gramy?- zapytałam przysiadając się.
-W pokera. Ale spokojnie, jak coś to zadanie może nie będzie trudne. Jeszcze wymyślę...
-Pff! Proszę Cię?! Myślisz że wygrasz?!
-No a jak!
-Jeszcze się przekonamy.-rzekłam i zobaczyłam swoje karty.
Oczywiście pewnie pytanie skąd moja pewność siebie? A, bo to dlatego że mój tata to świetny gracz i jako dobry ojciec przekazał tajemnicę gry swojej córci. Ale tylko mi bo Klaudii się nie chciało.
Tak czy siak, będzie ciekawie!


***
Hejka! Szczerze? Fabuła tej historii mi się przyśniła. I że jeszcze nie czytałam opowiadania z takim przypadkiem <a uwierzcie mi, że czytałam dużo> to postanowiłam napisać. Ale mi się śniło już sedno. A za cholerę nie wiem jak doprowadzić do sytuacji sam na sam <Andżelika-Harry> I jeśli ktoś ma pomysły to proszę aby napisał na gg 38211817 :) Jak coś to i tak jakiś pomysł będzie ale weny nigdy nie za dużo :P 
KOCHAM WAS!!!
-5 Komentarzy = Nowy Rozdział :)