niedziela, 5 sierpnia 2012

Rozdział piąty :)

Tomlinson tak się wymądrzał a gra jak kaciała. Ja przeciwnika widziałam tylko w Perrie. Skubana! Nie powiedziała że dobrze gra...
-I co Andżeliko, mój największy przeciwniku- odezwała się słodkim głosikiem blond dziewczyna zwana Perrie Edwards. Tak słodkim, że aż lepkim.- jakie mam Ci dać zadanie?
-Perrie, Perrie, Perrie- powiedziałam, lekko kiwając głową z politowaniem- jeszcze gra się nie skończyła!
Nasze rozgrywki trwały jeszcze dobre pół godziny i zwycięzcą okazał się nie kto inny jak...tak dobrze słyszycie! Dziewczyna Malika! -.- Niby łeb w łeb a na koniec mnie rozgniotła! Nie doceniałam tej "niewinnej " dziewczyny.
-Spokojnie, i tak nie sądziłam że tak dobrze grasz. Skąd tak wymiatasz?-zapytała po skończonej grze.
-Tatuś- powiedziałam słodziutko.
-Ale wiesz co? Mam już zadanie! A mianowicie JA łącze Was w pary i zamykam w szafie na 20 minut. Ja z Zayn'em <oczywiście-.- > będziemy Was pilnować- odparła dumnie ale jednocześnie głupkowato się do mnie uśmiechając. <?>
-Taaaaak! Już widzę jak będziecie pilnować! Tylko proszę nas nie PILNOWAĆ na kanapie.- Kto jak kto ale Lou sobie nie mógł odpuścić żadnej docinki. Jeszcze tak fajnie podkreślił to słowo PILNOWAĆ, że już nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem na co blondyna razem z mulatem, skarcili mnie i marchewko-pożeracza wzrokiem.
-Ha ha ha bardzo śmieszne! Czujecie ten sarkazm?-odpyskowała ironicznie- Za karę będziesz siedzieć w szafie z Niall'em!
Uuuuu cios poniżej pasa!
-Co?! Ale on puszcza bąki! A nażarł się jeszcze wszystkiego, że...że...ale-jąkał się zdruzgotany.
-Ale o co chodzi?-wydobył się z kuchni blondyn i posłał nam niewinne spojrzenia. Lou tylko spojrzał na niego z rozpaczą po czym gdzieś wybył.
-Dobra, bez owijania w bawełnę! Lou- Niall, Liam-Klaudia, Eleanor-Danielle- i tu Perrie zatrzymała się i spojrzała cwaniacko na mnie- Andżelika-Harry!
Cco? Czy ją już do końca powaliło? No kurcze, pewnie jakbym nic im nie mówiła to by nie było takich sytuacji jak dzisiaj. Byśmy sobie żyli spokojnie z dala od siebie i git! Ale nieee! Tobie się na spowiedzi zachciało u księdza Perrio-Eleanoro-Daniello! Oczywiście! -.-
Nie pewnie spojrzałam na Harr'ego. Jego mina przedstawiała typowego Poker face'a. No cóż...chyba też nie skaczę ze szczęścia jak ja. Szybko odwróciłam wzrok z loczka na winowajczyni tego wszystkiego i posłałam jej śmiertelne spojrzenie, na co się jeszcze szerzej wyszczerzyła.
Teraz znów spojrzałam na Klaudie, żeby zobaczyć jej reakcje. A ona wydawała się po prostu znudzona! Rozumiecie? Jej siostra będzie zamknięta w ciasnej szafie z jej chłopakiem przez całe 20 minut i ona nie będzie wiedzieć co robią, o czym gadają i wg, a ona wygląda jak by miała na to wszystko delikatnie mówiąc wyjebane!
-Teraz możecie mnie zamykać!-wydarł się Lou dziwnym głosem. Odruchowo spojrzałam w jego stronę i wybuchłam niekontrolowanym i niepohamowanym śmiechem. Bo mianowicie nie wiem jak i skąd ale miał na twarzy maskę gazową i po prostu wyglądał w niej przekomicznie! Hahahahaha jak by mu łeb serpentyną napchali i do gęby rurę od odkurzacza przyczepili! Hahahaha
-Dobra, skoro już jesteście przygotowani- tu znacząco Perrie spojrzała na pasko-maniaka- to włazić do szafy!
Potulnie ruszyliśmy za nią. Najpierw zamknęła dziewczyny, potem siostrę i Liam'a, tych dwóch przygłupów i na końcu w szafie Harolda mnie i jego.
Najpierw on wszedł i rozkraczył się tak, żebym ja mogła usiąść mu pomiędzy nogami, bo tylko na taką pozycje wystarczało miejsca.
-No to widzimy się za 20 minut- zaświergotała blond dziewczyna i nas zamknęła.
Przez dłuższą chwilę, można było usłyszeć nasze oddechy i przyśpieszone bicie serca <nawet nie wiem czyjego>.Nikt jakby nie miał odwagi nawet się ruszyć. Nie powiem że było mi wygodnie. Tak fajnie, cieplutko. I jeszcze mogłam wyczuć te jego perfumy i po prostu cud miód i orzeszki *-*
Lecz po chwili przypomniałam sobie że to chłopak mojej siostry i otrzeźwiałam.
-Andżela? Dlaczego tak mnie unikałaś?- wypalił nagle Hazza.
-A dlaczego ty mnie?
-Ja cię nie unikałem!-zaprzeczył szybko na co tylko prychnęłam.
-Nieeee, wcale! A tak na serio to tak jakoś Ci się chyba wydawało...-szepnęłam.
-Nie! Nie wydawało mi się! Inaczej obchodziłaś się z resztą niż ze mną!-powiedział jakby oskarżycielskim tonem.- A ja Cię naprawdę lubię.-dokończył ledwo słyszalnie.
-Też Cię lubię. Jesteś świetnym facetem!
-Dziękuje, a ty jesteś świetną dziewczyną- nawet go nie widziałam a wiem że się uśmiechał.
-Kochasz moją siostrę?-wyrwało mi się. Chyba go nieco zdziwiłam tym pytaniem ale odpowiedział.
-Hmmm, szczerzę?
-Oczywiście.-mruknęłam.
-Kochać to chyba za dużo powiedziane. Aby miłość powstała, musi się rozwijać, dojrzewać. A pomiędzy nami ani nie było na to czasu ani chyba też chęci z jej strony. Ale czuję coś do niej, tym nie zaprzeczę.-powiedział całkiem szczerze i otwarcie. Wow.
-A darzysz kogoś mocniejszym uczuciem?-szepnęłam odwracając głowę w jego stronę, co było błędem, bo jak tylko ujrzałam jego piękne zielone oczy, od razu się zatraciłam.
-Nie wiem. Nie potrafię stwierdzić...-szepnął przysuwając się tak, że dzieliły nas tylko minimetry.
I stało się coś co nigdy nie powinno...


***
Ta da!!! I jest piąteczka! Jak wam się podoba? Chyba nie źle! Dziękuje za komentarze i ciepłe słowa. Kocham Was! xxx
5 kom= NN :)

6 komentarzy:

  1. W takim momemcie ?! No jak mogłaś. <3
    Świetny rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie ! jak mogłaś ?! ale i tak bosko czekam na nn ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Aa już 4 ! Jeszcze tylko 1 ;D
    A co do rozdziału to boskoo ! ;D
    Adaa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oni na pewno siepocalują czekam na nn
    aga pozdrawiam z gorącej turcji gdzie jestem na wakacjach

    OdpowiedzUsuń